#winnewtorki: Paczka z Moraw cz. 1 ~ Vinařstvi Gotberg Muškát Moravský Posdní Sbĕr 2013

Kiedy wina z mniej popularnego w Polsce kraju winiarskiego są w naszej ojczyźnie średnio dostępne, możemy sami wybrać się do tego kraju, przy okazji zwiedzić go i zaopatrzyć się w zapas butelek, które u nas są nie do kupienia. W akcie desperacji możemy przepłacić, zamawiając wina z zagranicy. Ale możemy też liczyć na naszych mieszkających w owym kraju znajomych, którzy wspaniałomyślnie wyręczą nas w dostarczeniu flaszek prosto do domu. Tak właśnie zrobiła polsko-czeska para moich dobrych znajomych z Brna, która, znając moje zamiłowanie do południowomorawskich win, przy okazji odwiedzin w Polsce przywiozła mi smakowity sześciopak.

Znalazłam w nim między innymi Muškát Moravský z winnicy Gotberg z Popic, rocznik 2013. Wina tego producenta akurat można znaleźć w Polsce, ale w naszym kraju jest to nadal temat niszowy, choć wart uwagi. Dostałam wino, którego w Polsce akurat w sprzedaży nie ma, a podejrzewam, że wielu polskim winopijcom przypadłby do gustu.

gotberg

Vinařstvi Gotberg Muškát Moravský Posdní Sbĕr 2013

Sformułowanie „posdní sbĕr” oznacza, że wino powstało z bardzo dojrzałych winogron z późnego zbioru. Dzięki temu zabiegowi owoce mają szansę osiągnąć maksimum smaków i aromatów, a także wysoką zawartość cukru. W efekcie wino jest lekko półwytrawne. Mimo to w żadnym wypadku nie jest jednowymiarowe! Pachnie świeżymi winogronami, ananasem, cytrusami i brzoskwinią i taką samą lekką i świeżą egzotyczną sałatkę owocową mamy w ustach. Do tego dobra dawka kwasowości, lekka goryczka i słonawość, które balansują wyraźnie owocowy charakter wina i dodają mu kompleksowości. Powiedziałabym, że wino nadaje się nie tyle na sam środek upalnego dnia, co na leniwe późne popołudnie, do lekkiej obiadokolacji. Na odpoczynek po ciężkim dniu.

45,5 – hektarowa winnica Gotberg znajduje się w południowomorawskim regionie Mikulovská, w okolicy Popic – wsi spod znaku lwa dzierżącego kiść winogron. Taki właśnie obrazek widnieje w herbie miejscowości. Mamy więc do czynienia z regionem o długich tradycjach winiarskich, wszak już starożytni Rzymianie ponad 2000 lat temu postanowili założyć tutaj pierwsze winnice. Gotberg postawił jednak na winiarstwo korzystające z nowoczesnych technologii, czego wymownym znakiem jest bardzo nowoczesny design winiarni Gotberg.

Warto zobaczyć! I w ogóle warto pojechać w tę usianą świetnymi producentami okolicę. Jesteśmy w Mikulovskiej, a więc w sercu południowomorawskiego winiarstwa, gdzie królują białe odmiany. Dominującymi glebami są bogate w wapń lessowe gliny. Winnica Gotberg położona jest na łagodnych zboczach, które zapewniają dobry drenaż wody. Tak, jak wielu producentów z Moraw Południowych, Gotberg również kładzie nacisk na biologiczną uprawę swoich winogron, chcąc w jak największym stopniu uwydatnić cechy terroir. Wiele stuleci winiarskiej praktyki i coraz szersze wykorzystanie nowych technologii sprawia, że ta część Moraw Południowych jest coraz bardziej zróżnicowana pod względem stylu win, a obok dominujących bieli można znaleźć bardzo udane przykłady win czerwonych. Przekonać się o tym możecie zwiedzając Salon Win Republiki Czeskiej, gdzie znajdziecie zbiór ponad stu aktualnie najlepszych win czeskich. Kolekcja zmieniana jest co roku. Byłam i polecam! I coraz poważniej zastanawiam się nad kolejną wyprawą, z której wrócimy samochodem wypełnionym wesoło brzdąkającym kilkudziesięcioma butelkami…

Oczy: słomkowe

Nos: winogrona, ananas, cytrusy, brzoskwinie, mineralność

Usta: winogrona, ananas, cytrusy, brzoskwinie, słonawość, wyraźna kwasowość, lekka goryczka

Ogólna ocena: 4/5

O winach na wytchnienie w ramach dzisiejszego Winnego Wtorku przeczytacie u:

Kuby
Agaty i Wojtka
Roberta
Sebastiana
Roberta
Szymona

Reklamy

Różowy dąb, a nawet dwa, czyli o winie zupełnie nie-dziewczyńskim ~ Dva Duby Rose & Cross Cuvée 2012

Drodzy Panowie! Jeśli wydaje się Wam, że macie przed sobą kolejną kolejną, kamuflującą się pod zwodniczym tytułem recenzję zwyczajnie rześkiego i wytrawnego, ale nadal mocno owocowego różowego wina, jesteście w błędzie. Kliknęliście w odpowiedni link. A skoro już nęcący tytuł zadziałał i kliknęliście, bo macie ochotę na coś innego, konkretnego, a nawet surowego – czytajcie dalej. Odkryłam to wino w zeszłą sobotę na Grand Prix Magazynu „WINO”. (Relacja pojawi się na blogu niebawem, najprawdopodobniej w weekend, kiedy będę miała czas na podsumowanie wszystkiego, co widziałam i zdegustowałam.) Rose & Cross rychło pojawi się w ofercie sklepu winozmoraw.pl.

Dva Duby Rose & Cross Cuvée  2012

Dva Duby Rose & Cross Cuvée 2012

Kolor zupełnie babski – łososiowo różowy. I na tym koniec z jakąkolwiek kobiecością. W nos uderza mineralność, ciekawe nuty apteczne i wyraźna dębina podszyta ziemią i suchymi liśćmi. Jeśli już czuć jakiś owoc, to są to niezbyt nachalne czarne porzeczki, jeżyny i śliwki. W ustach – dziewczęcych charakterystyk nie wykryto. Od razu pojawia się natomiast wyraźna kwasowość, taniny, znów nuty apteczne, lekko przebijający alkohol oraz kwaśne czerwone owoce i jeżyna. Na koniec zaś coś, co dodaje elegancji całej tej półdzikiej mieszance – długi, różany finisz, który bardzo mi się spodobał. Piłam wino bez niczego, ale wyobrażam sobie, że świetnie pasowałoby do ryby albo nawet kurczaka w aromatycznym, ziołowym sosie.

Zanim opowiem o autentyzmie, który praktykują winiarze z firmy Dva Duby – warto powiedzieć, że siedlisko znajduje się w wiosce Dolní Kounice w podregionie Znojemská. Przypomnijmy, że cechami charakterystycznymi tego pagórkowatego obszaru są piaszczysto-gliniaste gleby lessowe, wysokie dobowe amplitudy oraz łagodzący wpływ tamtejszych rzek. Kombinacja takich warunków zapewnia winom bogactwo intensywnych aromatów bez utraty świeżości i rześkości (patrz: recenzja raczej „kobiecego” muškátu moravskiego z lednickiego Salonu Win). Jeśli miałabym spróbować zdefiniować termin „winiarski autentyzm” – można powiedzieć, że jest to szereg działań zmierzających do uwydatnienia cech terroir poprzez biodynamiczną uprawę winorośli i ograniczenie do minimum lub nawet wykluczenie wszelkich chemicznych dodatków, które zakłóciłyby efekt końcowy. Czasem efekt końcowy może okazać się trudny w odbiorze dla części konsumentów wina – Rose & Cross nie posmakuje tym, którzy są przyzwyczajeni do mocno owocowych różowych kompotów. Może natomiast spodobać się winopijcom spragnionym nowych, nietypowych wrażeń.

Oczy: łososiowe

Nos: mineralne, dąb, ziemia, suche liście, zioła, alkohol, czarna porzeczka, jeżyny, śliwki

Usta: wyraźna kwasowość, taniny, nuty apteczne, czerwone owoce, jeżyny, róża, długi finisz

Ogólna ocena: 4/5

Sałatka z jasnych owoców na krzemiennym talerzu ~ Vinařství Krásná Hora Pinot Gris 2013

I jest wreszcie jest recenzja jednego z dwóch win z Krásnej Hory, które miałam przyjemność pić po zbyt długiej przerwie. Tych szczepów w wykonaniu tej winiarni wcześniej nie próbowałam, jednak ich styl jest spójny z innymi białymi winami od tego producenta. Dla przypomnienia – o krasnohorskich winach pisałam tu, tu i tu. Na szczęście dla nas wszystkich, ten pinot jest już od pewnego czasu dostępny w zupełnie uczciwej cenie na winozmoraw.pl – zapłacicie za niego 29,90 zł.

Vinařství Krásná Hora Pinot Gris 2013

Vinařství Krásná Hora Pinot Gris 2013

Wino jest całkiem młode, co widać po bladym, słomkowo-zielonym kolorze. Aromaty bardzo świeże – na pierwszy plan wybija się cytryna z limonką, potem zielone jabłko, soczysta gruszka i morela. To wszystko dopełnione nutami trawiastymi i kwiatowymi w tle. Podobna, soczysta sałatka pojawia się się w ustach – tutaj wspomniane cytrusy, jabłko i gruszka wzbogacone są o słodkie owoce tropikalne. Znaczna kwasowość, lekka mineralność i nuty krzemienne równoważą bujność owoców.

O producencie, cechach siedliska i – szerzej – regionu, z którego pochodzi nasz rześki pinot gris możecie poczytać w moich wcześniejszych recenzjach, o których już wspomniałam. Chciałabym natomiast parę słów poświecić ciekawemu szczepowi, jakim jest właśnie szary pinot. Jest to mutacja pinot noir, która w zasadzie nie jest biała – skórkę ma różową do nawet fioletowej. Natomiast, tak jak jego ciemnoskóry krewniak, jest to odmiana potrafiąca oddać charakterystyczne cechy regionu i terroir, czyli siedliska, w którym rosła i została przetworzona na wino. Pinot gris potrafi być bogaty i cielisty oraz mieć ciemniejszy kolor, jak w Alzacji czy w krajach Nowego Świata (USA, Australia). Może być też lekki i rześki, jak w północnych Włoszech, czy – no właśnie – na Morawach Południowych. Tutaj mamy oczywiście przykład tego drugiego stylu, jakkolwiek soczysty owoc dodaje mu bogatszej struktury i równowagi. Za udostępnienie wina do degustacji dziękuję zarówno producentowi, jak i importerowi!

pinot gris

Winogrona pinot gris podczas malowniczego veraison, czyli okresu, kiedy skórki nabierają rumieńców. © sommelierdan.blogspot.com

Oczy: słomkowo-zielone

Nos: cytryny, limonki, jabłka, gruszki, morele, trawa, białe kwiaty

Usta: wyraźna kwasowość, jabłka, gruszki, owoce tropikalne, cytryny, limonki, mineralne

Ogólna ocena: 5/5

Król na wakacjach ~ Vinařství Krásná hora Ryzlink Rýnský 2012

Nigdy wcześniej chyba nie piłam tak rześkiego rieslinga i tak bardzo ‘bone dry’, czyli maksymalnie mineralnego i wytrawnego. Nie mówię tu oczywiście o bąbelkowej mineralności, tylko o przypominającym mokre aromacie, który tak bardzo lubię. Dostałam go we wspaniałomyślnej przesyłce od dobrych znajomych mieszkających w Czechach, a sprawdziwszy w polskich internetowch sklepach winiarskich z żalem przekonałam się, że żadnego ryzlinka od Pięknej Góry w nich nie uświadczysz. Ale za to winozmoraw.pl ma fantastyczne zweigeltrebe rosé i sauvignon blanc – to pierwsze nawet za mniej niż 3 dychy! To są przynajmniej te wina, które ja próbowałam – sklep ma w sprzedaży jeszcze dwa czerwone wina. Jeśli natomiast macie blisko do Czech albo wybieracie się tam – polecam zdecydowanie rozejrzeć się za tym rieslingiem! A jeśli nie – nie ma problemu, na stronie producenta jest już uruchomiona detaliczna sprzedaż międzynarodowa z zupełnie niedrogą dostawą.

Vinařství Krásná hora Ryzlink R ýnský 2012

Vinařství Krásná hora Ryzlink Rýnský 2012

Zieloność i świeżość widoczna jest już w bladym, słomkowo-zielonym kolorze wina. Jeśli chodzi o zapachy, to poczęstowało mnie całą masa owoców – brzoskwiniami, ananasem, limonką, jabłkami, a w tle słodkimi migdałami i kwiatami. Warto dodać, że te owoce nie były w nosie zbyt rozbuchane – powiedziałabym, że raczej eleganckie. W ustach na pierwszy plan wysunęła się prawie ostra mineralność i cytrynowa kwasowość, a potem znów – limonka, zielone jabłko i trochę ananasa. Na koniec zaś rześki, wręcz słonawy, długi finisz. Ryba aż się prosi o takiego towarzysza, grunt tylko, żeby była przyrządzona jak najprościej i bez udziwnień w postaci sosów i nadmiaru intensywnych przypraw. Wtedy nic nam w winie nie zniknie, a potrawa będzie ładnie „dosmaczona”.

O wartym uwagi producencie z Moraw Południowych – winiarni Krasna Hora już pisałam przy okazji innych butelek – tu i tu. Warto dodać, że ekologicznie uprawiane na 5 hektarach winogrona są ręcznie zbierane, co gwarantuje wysoką jakość zbiorów. Cechą wspólną tych win jest przede wszystkim rześka mineralność i wyrazista kwasowość, przynajmniej w przypadku win białych i różowych. Są przy tym pięknie aromatyczne i mają odpowiedni poziom eleganckiego owocu. Jedyne czerwone zweigeltrebe z 2012 roku mi nie podpasowało ze względu na zbytnią kwasowość. O charakterystyce południowomorawskiego podregionu Slovácko, a także samych okolic Starego Poddvorova pisałam, ale warto przypomnieć, że winnica znajduje się w niezbyt rozległej strefie nieco chłodniejszego mikroklimatu, któremu tamtejsze wina, w szczególności białe i różowe, zawdzięczają swoją bardzo przyjemną rześkość. Jak się okazuje, dobrze się tam czuje również i fenomenalny szczep, jakim jest riesling. A zatem, jeśli macie ochotę doświadczyć tamtejszego terroir – ku mojej osobistej uciesze jest to teraz zupełnie proste.

Krasna Hora

Białe budynki w kolorowe luksfery w Starym Poddvorovie wyglądają fajnie na zewnątrz, jak i wewnątrz, ale najfajniejsze są wina, jakie tam powstają. © http://www.ceskestavby.cz

Oczy: jasnosłomkowe, zielone refleksy

Usta: brzoskwinie, ananas, jabłka, limonka, migdały, kwiaty

Nos: dobra kwasowość, zielone jabłka, cytryna, limonka, mineralne, długi finisz

Ogólna ocena: 5/5

Król trochę nagi ~ Ryzlink rýnský 2011 Habánské Sklepy z Żabki

Kto próbował parę razy dobrej i bardzo dobrej jakości rieslingów ten wie, że jest to szczep po prostu królewski. Jeśli chodzi o moje doświadczenia, to były zazwyczaj spod znaku Moraw Południowych. Za każdym razem każdy degustowany ryzlink pokazywał inne oblicze i właśnie w tej różnorodności przejawia się według mnie jego królewskość. Zobaczywszy więc w Żabce taniego (19,99 zł) przedstawiciela tego szczepu, ale za to z Moraw i na dodatek od znanego mi producenta (Habánské Sklepy), postanowiłam spróbować.

Ryzlink rýnský 2011 Habánské Sklepy

Ryzlink rýnský 2011 Habánské Sklepy

Ten ryzlink był złoty i subtelnie pachniał bananami, ciastkami, miodem i lipą. Wywąchałam nawet jakieś ananasy i pomelo. Smakował bardzo delikatnie – zbyt delikatnie – i za mało owocowo, z majaczącymi gdzieś w tle tostami. Gdyby miał przynajmniej średnią kwasowość, byłoby naprawdę dobrze, jednak nawet jej król z Habánskych Sklepów raczył nam poskąpić. Finisz krótki i niewyraźny. Wino jest generalnie przyjemne i posmakuje amatorom umiarkowanie intensywnych wrażeń, ale jak na mój gust –  zdecydowanie za mało wyraziste.

Ryzlink Rynsky z Żabki pochodzi ze stosunkowo ciepłego morawskiego podregionu Velkopavlovická, z okolic Velkich Bílovic, gdzie siedzibę mają Habánské Sklepy. Stąd zapewne egzotyczne nuty, jakie wyczułam zarówno na języku, jak i w nosie – przede wszystkim w nosie  – generalnie to wino bardziej pachnie, niż smakuje. Przywiozłam z Moraw również świetny przykład bardzo aromatycznego wina z Velkopavlovickéj, jednak to było wino wyższej klasy, kupione w prestiżowym Salonie Win Republiki Czeskiej (a wcale nie dużo droższe). Jeśli zaś chodzi o producenta naszego żabkowego ryzlinka, to opisywałam inne wino Habánskych Sklepów, Müller-Thurgau, które też przywiozłam z berneńskiego Insterspara. Nie sprostało moim oczekiwaniom, jednak wina leżała po prostu po stronie charakterystyki szczepu, no i zapewne supermarketowemu przeznaczeniu butelki. Ale podsumowując ryzlinka z Żabki. Niestety, wino zrobione z tego szczepu musi trochę kosztować. Natomiast za brak poważniejszych wad mimo wszystko dostaje ode mnie trójkę (na szynach).

Oczy: złote

Nos: banany, ciastka, miód, lipa, ananas, pomelo

Usta: słaby owoc, tosty, słaba kwasowość

Ogólna ocena: 3/5

Skończona elegancja ~ Chardonnay – Pinot Blanc 2012 Vinařství Krásná hora

Z prawdziwym żalem i niemal pietyzmem wypiłam ostatnią butelkę, którą przywiozłam z Moraw Południowych. Na sam koniec zostawiłam sobie kupaż chardonnay i pinot blanc autorstwa winiarzy z mojej ulubionej, jak dotąd, winnicy – Krásná hora w Starym Poddvorovie. Jednak okazja do otworzenia butelki pojawiła się w sposób nieplanowany. Mianowicie, okazała się kołem ratunkowym po nieudanej interakcji z kalifornijskim (!) sake, które przyniósł mi P., a które dostał od swojego brata.

Chardonnay – Pinot Blanc 2012 Vinařství Krásná hora

Chardonnay – Pinot Blanc 2012 Vinařství Krásná hora

Słomkowo-zielony kupaż rześko pachniał kredą, białymi kwiatami, zielonym jabłkiem i skórką gorzkich cytrusów. W ustach rześkie, mineralne i słonawe, z dobrą kwasowością i subtelnym owocem (jabłka, limonka, agrest). Alkohol praktycznie niewyczuwalny, natomiast z czasem rozwinęły się nuty naftowe, co przydało winu kręgosłupa, jednak bez uszczerbku na świeżości i czystości smaków i aromatów. Zaskoczenia nie było: do tak subtelnej potrawy jak sushi kupaż sprawdził się rewelacyjnie.

Rześki mikroklimat okolicy Starego Poddvorova, skąd pochodzi to młode wino sprawił, że klasyczne bordoskie szczepy pokazały to, co w młodym winie najlepsze, czy raczej to, co najbardziej lubię: wiosenną świeżość i nieco egzotyczną bryzę. Z kolei lekkie i dobrze przepuszczalne gleby wpłynęły na bogactwo aromatów. Pozostając w żałobie po swoich morawskich zdobyczach czekam na następny wyjazd do winnicy. Albo po prostu spytam, czy mogą mi je przysłać, bo, jak na widzę, w opcjach wysyłki jedynym krajem zagranicznym, który obsługują, jest jedynie Słowacja.

Oczy: słomkowo-zielone

Nos: kreda, białe kwiaty, zielone jabłko, skórka cytrusów

Usta: mineralne, jabłka, limonka, agrest, słonawe, średnia kwasowość, nafta

Ogólna ocena: 5/5

Francja z Czech, Czechy z Francji ~ Mucha Exclusive Sekt Chardonnay Brut

Na kontretykiecie tego musującego wina widnieją napisy w kilku językach głoszące, że zostało ono wyprodukowane we Francji – i ostatecznie temu zapisowi wierzę. Zupełnie zmylił mnie dominujący na butelce język czeski, jak i niespójne informacje w Internecie. Jedno natomiast było pewne: bardzo się cieszyłam, że wreszcie, po kilku miesiącach czekania na odpowiednią okazję, otworzyłam to wino opatrzone dziełem malarza, którego uwielbiam. Muchę kupiłam jeszcze podczas Kocham Wino Festu zeszłej jesieni za około 35 zł. Nadal jest do zdobycia w kilku sklepach internetowych za cenę oscylującą wokół tej kwoty.

Mucha Exclusive Sekt Chardonnay Brut

Mucha Exclusive Sekt Chardonnay Brut

Okazja do zdegustowania wreszcie się nadarzyła i wypiłyśmy Muchę wespół z A. w towarzystwie obłędnych krewetek przyrządzonych według tego przepisu. Jasno-żółte wino, jak na mój gust, aż tak obłędne nie było, jednak fan feerii wyraźnych owocowych zapachów i smaków będzie jak najbardziej usatysfakcjonowany. Wywąchałam więc wanilię i delikatnego melona (być może też zapowiadane na kontretykiecie banany, ale nie jestem pewna). W ustach ponownie melon, do tego brzoskwinia i wreszcie tego lekka wanilia na finiszu, który przez całkiem długi czas buzował i szczypał wesołymi bąbelkami. Jako fanka mineralnych, krzemiennych wręcz białych win, zarówno musujących, jak i spokojnych, daję owocowej Musze 4/5. Co do ceny nie mam żadnych zastrzeżeń, czy raczej nie będę marudzić, że mogłaby być z 5-10 złotych niższa – niestety, nie mieszkamy we Francji. Nie mieszkamy nawet w Czechach.

No dobrze, nie narzekajmy. Teraz trochę wiedzy, ale tylko trochę – zaskakująco mało. Mucha Sekt została zrobiona gdzieś we Francji, jednak pod egidą czeskiej firmy Soare, która jest dystrybutorem tego wina. I tyle informacji byłam w stanie znaleźć. Czy ktoś wie coś więcej? Pomocy! Tak, czy inaczej – bardzo warto mieć w zapasie taką smakowitą „imitację szampana”. Jak na imitację jest bardzo dobrze.

Oczy: jasnożółte

Nos: wanilia, melon

Usta: melon, brzoskwinia, wanilia, świeże

Ogólna ocena: 4/5

Welschriesling po czesku ~ Ryzlink Vlašský pozdní sběr 2011 suché Vinselekt Michlovský

Przed Państwem jedna z ostatnich butelek, jakie przywiozłam z Moraw – ani się obejrzałam, a zostały mi już tylko trzy. Niektórzy pomyślą: „Nareszcie skończy z tymi czeskimi winami, ile można!” Inni ze smutkiem powiedzą: „Co tak mało?”. Tak, czy inaczej, niedługo zrobimy sobie raczej długą przerwę w eksploracji wyjątkowych terroir Moraw Południowych.

Tego ryzlinka zgarnęłam w hipermarkecie Interspar w Brnie wiedząc, że firma Vinselekt Michlovský to jeden z największych i najpopularniejszych producentów win, po które śmiało można sięgać w ciemno. Dowiedziałam się o tym z przeczytanego zeszłego lata „Leksykonu win” Sławomira Chrzczonowicza. Sięgnęłam więc w ciemno po dwie butelki, z których ta czerwona nie do końca trafiła w mój gust, jednak była to zapewne wyłącznie kwestia moich upodobań. Z kolei to drugie, białe wino w ten mój gust jak najbardziej trafiło.

Ryzlink Vlašský pozdní sběr 2011 suché Vinselekt Michlovský

Ryzlink Vlašský pozdní sběr 2011 suché Vinselekt Michlovský

Słomkowo-żółty ryzlink pokazał drobne bąbelki w kieliszku. Towarzyszył im świeży aromat jabłek za pierwszym wąchnięciem, a za drugim –  przytulne, muszkatowo-orzechowo-bananowe nuty. Wszystko subtelne i przyjemne. W ustach wino było lekkie, ale znów trochę muszkatowe, z dobrą cytrusową kwasowością, a wreszcie lekko miodowym finiszem. Wspomniane wcześniej bąbelki też zaznaczyły swoją obecność. Czyli – jak widać – jak na wino hipermarketowe w zupełnie hipermarketowej cenie – całkiem rozbudowana paleta doznań.

Ryzlink vlašský Michlovskiego pochodzi z południowej części podregionu Znojemska, z okolic miejscowości Vrbovec. Wino uprawia się tam od setek lat – jest to bardzo ważny region winiarski z doskonałymi warunkami do upraw białych, szczególnie burgundzkich odmian. O naturalnych warunkach w tamtejszej okolicy pisałam przy okazji recenzji pysznego muskatu z Salonu Win Republiki Czeskiej. Podobnie, jak w tamtym przypadku, tu też mamy coś aromatycznego i bogatego a jednocześnie świeżego i subtelnego. Michlovskiego w Czechach szukać warto, ale długo się nie naszukacie – jest prawie wszędzie.

Oczy: słomkowo-żółte, drobne bąbelki

Nos: jabłka, muszkat, orzechy, banany,

Usta: świeże, muszkat, cytrusy, umiarkowana kwasowość, miód, mineralność

Ogólna ocena: 4/5

Jeden nieznany szczep ~ Pálava 2011 jakostní víno s přívlastkem výběr z hroznů Vinařství Plešingr

Jak sporo innych win, również i to kupiłam w ciemno, nie znając wcześniej szczepu, z którego zostało zrobione. Odmianę pálava w latach 70. ubiegłego stulecia stworzył w Velkich Pavlovicach inż. Josef Veverka, krzyżując tramín červený i müller thurgau. W teorii modelowe wino powstałe z tych winogron powinno mieć złoto-żółty kolor i być bogate w różane, korzenne i waniliowe aromaty. Ponadto powinno być okrągłe i mieć umiarkowaną kwasowość. Ze względu na dużą zawartość cukru w owocach najczęściej spotkamy pálavę półsłodką. Jeśli chodzi o podobieństwo do opisanego właśnie modelu, oprócz półsłodkości, krągłości i wyważonej kwasowości, w moim kieliszku działy się zgoła inne rzeczy.

Jestem pewna, że kluczowy czynnik to oryginalny i niebanalny producent, Vinařství Plešingr, którego parę win już opisałam. Być może powodem jest też miejsce wytworzenia, czyli północna część morawskiego podregionu Mikulovská. O innym winie stamtąd możecie przeczytać tu. Okolice miejscowości Popice, skąd pochodzi ta pálava, to malownicze wzgórza pokryte wapiennymi lessami o podłożu również wapiennym. Ciepły i suchy klimat podregionu kształtują zarówno wpływy kontynentalne, jak i śródziemnomorskie. Wreszcie, o odmienności pálavy w tym wydaniu od podręcznikowej charakterystyki może być fakt, że winogrona nie były z późnego zbioru.

Pálava 2011 jakostní víno s přívlastkem výběr z hroznů Vinařství Plešingr

Pálava 2011 jakostní víno s přívlastkem výběr z hroznů Vinařství Plešingr

Co więc działo się w moim kieliszku. Przede wszystkim kolor nie był złoty, ale jaśniejszy, słomkowy. Aromaty nie korzenne, ale wybitnie mineralne ze świeżymi nutami egzotycznych owoców. W ustach pojawiła się modelowa umiarkowana kwasowość, przez którą mogłabym przysiąc, że to wino co najwyżej półwytrawne, ale na pewno nie półsłodkie. Chyba wypiłam za dużo źle ułożonych słodkich i półsłodkich win. To było co najwyżej przyjemnie okrągłe i oleiste. Wszystko było zbalansowane: delikatna owocowa słodycz, rześka mineralność i subtelna wytrawność. Do tego kwiatowo-owocowy finisz, w którym może faktycznie dałoby się znaleźć różę.

Piłam pálavę do makaronu ze szpinakiem – połączenie zupełnie w ciemno i, znając charakterystykę szczepu, pewnie nieoczywiste. A jednak się udało, bo wino „dosoliło” delikatną potrawę i jednocześnie dodało jej lekkiej słodyczy. Śmiało wyruszajcie na poszukiwania pálavy! Niestety w Polsce znalezienie jej na pewno  będzie dużym wyczynem, ale u naszych południowych sąsiadów ta pozycja obowiązkowa jest łatwo osiągalna. Ode mnie nie dostanie 5/5 tylko z tego powodu, że jest nie do końca w moim stylu.

Oczy: słomkowe

Nos: mineralność, egzotyczne owoce

Usta: egzotyczne owoce, umiarkowana kwasowość, rześkie, mineralne, zbalansowane, długi finisz

Ogólna ocena: 4/5

Czerwony Drugi Dzień Świąt ~ Cabernet Moravia 2008 jakostní víno s přívlastkem pozdní sběr Vinařství Plešingr

Nie wyszłam poza region Slovácká z tą różnicą, że tym razem postawiłam na świąteznym stole czerwone wino zrobione z hybrydy francuskiego cabernet franc i austriackiego zweigelta, którą stworzył w Moravskiej Novej Vsi Lubomír Glos. Stamtąd też pochodzi butelka od braci Plešingr, o których już pisałam. Mogę powiedzieć, że i tym razem nie było gafy, jeśli chodzi o dobór wina do świątecznych potraw – przynajmniej tych mięsnych.

Cabernet Morvia 2008 jakostní víno s přívlastkem pozdní sběr Vinařství Plešingr

Cabernet Morvia 2008 jakostní víno s přívlastkem pozdní sběr Vinařství Plešingr

Warunki naturalne tego skrawka Moraw – przede wszystkim lekkie gleby i względnie ciepły klimat – pozwoliły  na wydobycie wszystkich najlepszych cech odmiany, a 3-letnie starzenie w beczce wyważyło jej intensywną owocowość i ugładziły agresywność.Mieliśmy więc piękne, nieprzejrzyste rubinowo-fioletowe wino intensywnie pachnące śliwkami, wiśniami, jagodami i przyprawami korzennymi gdzieś w tle. Smak to powtórka tych przypraw i owoców z wyraźnym dodatkiem czarnej porzeczki. Taniny, alkohol i kwasowość też były dość wyraziste, ale całość była ładnie zrównoważona. Ciekawym doznaniem była lekka słonawość, a na finiszu – dymno-korzenny posmak. Wszystko to sprawiło, że tatar i wędliny, szczególnie te z wołowiny, smakowały zupełnie wyjątkowo.

Daniem głównym była cielęcina w aromatycznym sosie ziołowo-warzywnym, ale nie sprostała temu cabernetowi – za bardzo ją zdominował. Wniosek jest więc taki, że cabernet moravia najlepiej będzie pasował do czerwonych mięs i większości wędlin. Mam jeszcze jedno wino z tej odmiany – kupione w hipermarkecie produkcji Michlovskiego, tak więc butelka stworzona w sercu ojczyzny cabernet moravia będzie dobrym punkt odniesienia dla porównania obydwu win.

Oczy: rubinowo-fioletowe, nieprzejrzyste

Nos: śliwki, wiśnie, jagody, przyprawy korzenne

Usta: czerwona porzeczka, śliwki, wiśnie, jagody, przyprawy korzenne, alkohol, dobra kwasowość, korzenno-dymny finisz

Ogólna ocena: 5/5