W kontraście do etykiety ~ EGO Bodegas Pirapú 2015

Doczekać się już nie mogę wypadu na wschodnie wybrzeże Hiszpanii, który już w marcu! W planach jest odwiedzenie najciekawszych winnic Jumilli, Yecli oraz okolic Alicante, Walencji i Murcji i ustrzelenie etykiet, których nie znajdę w Polsce. Chciałabym jednak wpaść między innymi do EGO Bodegas, czyli jednego z kilku wyjątków od założonej reguły. Wam oczywiście polecam wycieczki enoturystyczne, ale jeśli nie macie ochoty (niemożliwe), lub nie możecie (to już bardziej prawdopodobne) ruszyć się z zimnej Polski do cieplepszej krainy, bliżej będzie Wam do warszawskiego sklepu 13 win. Tam bowiem czeka na Was kilka butelek od tego producenta, między innymi kosztujące 33 zł Pirapú, kupaż flagowego dla apelacji monastrell i idealnie go uzupełniającego syrah.

pirapu

Zawartość butelki opatrzonej minimalistycznym, nowoczesnym wizerunkiem sarny skrywa wino, któremu do minimalizmu jest na szczęście bardzo daleko. Po napowietrzeniu i wygonieniu nikomu do niczego nie potrzebnego wszechobecnego zapachu wanilii wino pachnie głównie ciemnymi owocami – jeżynami, jagodami i śliwkami węgierkami, a te owocowe aromaty zdobi bardzo zachowawczy niuans beczki oraz mineralne, ziemisto-kamieniste nuty. Podobne wrażenia pojawiają się na języku, do tego żwawość połączona ze słusznym ciałem. Taniny nie mogą się zdecydować, czy być bardziej ziarnistymi, czy aksamitnymi, ale bardzo podoba mi się to niezdecydowanie, bo dzięki niemu dzieją się w ustach bardzo przyjemne rzeczy. Dobra kwasowość i leciutko słodki finisz dopełniają dzieła. Pijcie Pirapú najlepiej z pieczonym i grillowanym mięsem, raczej czerwonym, niż białym, choć wszelkie wędliny i dojrzałe sery – najlepiej hiszpańskie – również będą dla tego wina dobrym towarzystwem.

P.S. Z EGO Bodegas próbowałam też żwawe, owocowe i soczyste Malabarista oraz bardziej nasycone materią Don Baffo – te wina również z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Obydwa dostępne oczywiście w 13 Win :)

Oczy: rubinowe, przejrzyste

Nos: jeżyny, jagody, śliwki, ziemia, kamień

Usta: jeżyny, jagody, śliwki, dobra kwasowość, umiarkowane taniny

Ogólna ocena: 4/7

Przecież żaden szanujący się winoman nie pije primitivo ~ Grande Corterosso Primitivo di Manduria z Przystanku Wino

No jasne. Primitivo jest przereklamowane, tylko parweniusze piją primitivo, primitivo to nowa kadarka, primitivo is so 2015 i tym podobne slogany. Należycie do obozu ludzi znudzonych tematem tego wszechobecnego Włocha? Was też zapraszam do lektury!

Jak wiadomo, primitivo znajdziemy praktycznie wszędzie. Sklepy winiarskie na fali zainteresowania tymi winami, wprowadzają je do swoich portfolio zapewniając sobie obroty, przynajmniej do wyczerpania zapasów primitivo. Dlaczego Polacy tak je lubią? Bo jest przyjazne, pełne smaku, bardzo pijalne, a przy tym nie budzące wstydu, kiedy chcemy napić się czegoś niezobowiązującego, ale poczciwa tania kadarka już cokolwiek nam nie leży, zresztą nikomu chyba nie muszę przypominać, że tania kadarka to ze wszech miar siara.

grande_corterosso_primitivo_di_manduria

A teraz na poważnie. W żadnym razie nie należy uważać primitivo za mniej obciachową alternatywę dla podłych tanich czerwonych win. W szczególności nie można za nią uważać kosztującego 49 zł apulijskiego primitivo di Manduria, które znajdziecie w warszawskim Przystanku Wino na Paryskiej 28. Sporo dzieje się w tym winie, choć nuty, dość typowe dla primitivo, nie należą do moich ukochanych. Zarówno w nosie, jak i w ustach, pierwsze skrzypce gra mieszanka dżemów z wiśni, kaliny, jagód, śliwek węgierek, malin i truskawek, do tego gdzieś w tle unosi się delikatna kwiatowa perfuma. Aby jednak nie było za słodko, żwawa kwasowość dodaje winu nieco werwy, choć cały efekt psuje trochę zbyt wysoki alkohol. Wreszcie na finiszu mamy ciekawą nutę popularnych cukierków tymiankowo-podbiałkowych, tych na gardło. To nie jest oczywiście maksimum możliwości primitivo, a win z tego szczepu w Przystanku Wino nie brakuje. Warto wybrać się na rekonesans i ocenić na własnym nosie i języku, nie tylko zresztą wina z południa Włoch.

Przystankowi  Wino uprzejmie dziękuję za butelkę!

Oczy: rubinowe z fioletowymi refleksami

Nos: wiśnie w syropie, kalina, jagody, śliwka węgierka, dżem truskawkowy, dżem malinowy, ziemia, kwiaty

Usta: dżem truskawkowy, dżem malinowy, cukierki tymiankowo-podbiałowe, dobra kwasowośc, wyraźny alkohol

Ogólna ocena: 3/7

Za mało tannata! ~ Tour Bouscassé Madiran 2009 z La Vinotheque

Od znajomego przedstawiciela branży winiarskiej usłyszałam ostatnio opinię, że najlepiej sprzedają się wina z dwóch przedziałów cenowych: do 50 zł i od 100 zł w górę. Dlaczego? Ano dlatego, że cena około 5 dych to dla sporej części winopijcow maksymalna kwota, jaką są w stanie wydać na tak zwane wino „codzienne”. Natomiast wina za 100 zł i więcej ludzie kupują  z jednego powodu: bo ich na to stać. I tyle. Snobi i koneserzy z nieco zasobniejszym portfelem kupują radośnie te butelki, po które nie ma odwagi sięgnąć nikt inny. Nawiasem mówiąc, warto.

tour_bouscasse_madiran

Butelka madirana, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć, mieści się w tej niewygodnej, niechcianej i zaniedbanej sferze, o której wszyscy woleliby zapomnieć. A w ogóle najlepiej by było, gdyby w przedziale od 50 do 100 zł nie znajdowało się żadne wino. Skończyłyby się dylematy i nerwowe rozglądanie się to piętro niżej, to piętro wyżej po sklepowym regale. Tour Bouscassé od jednego z czołowych producentów z Madiran, Alaina Brumonta, kupiłam w warszawskiej winiarni La Vinotheque ze sporym rabatem (powszechnie dostępnym – pytajcie sprzedawcę), ale śmiem twierdzić, że normalna cena 75 zł w przypadku tego wina jest zupełnie…normalna.

Wino powstało w 2009 roku, więc można by przypuszczać, że będzie cokolwiek zmęczone. Nic z tych rzeczy! Zarówno w smaku, jak i w zapachu dominują soczyste owoce leśne spod znaku jeżyn, malin i porzeczek, wywąchałąm przy tym dymny, wędzony niuans podsypany świeżym oregano i miętą. W ustach żwawy początek i wyraźne, choć już aksamitne i dobrze zintegrowane z owocem taniny, wreszcie całkiem długi finisz podkręcony lekką goryczką. Ekspresja tego wina, choć złożona, jest jednak raczej zachowawcza – po madiranie spodziewałabym się cięższej artylerii wytoczonej na mój język.

Zwykle bowiem wina z Madiran są skoncentrowane i taniczne, według obecnych wymogów apelacji zawierające minimum 60% tannata, szczepu, który bardzo lubię i poszukuję. Wszyscy się chyba domyślają, skąd nazwa tej odmiany? A zatem, jak łatwo wydedukować, im mniej tannata w kupażu, tym mniej tanin. Natomiast obecność innych szczepów w blendzie urozmaica, ale jednocześnie nieco łagodzi wymowę wina. Tour Bouscassé zawiera jedynie 40% tannata, reszta to cabernet sauvignon (35%) i cabernet franc (25%). Wiemy więc, dlaczego ten kupaż nie miażdży i nie szarpie tak, jak by się chciało, weźmy pod uwagę też słuszny już wiek tej butelki. Jeżeli więc macie ochotę na coś eleganckiego, zrównoważonego i nadal świeżego, bierzcie śmiało.

Oczy: rubinowe

Nos: jeżyny, maliny, porzeczki, śliwki, pieprz, mięta, oregano, wędzonka

Usta: aksamitne taniny, wyraźny owoc, goryczkowy finisz, długie

Ogólna ocena: 5/7

Białe wagi lekkiej ~ Wina z oferty Standard Plus z Faktorii Win – część 2

W poprzednim odcinku opisałam dla Was pięć czerwonych win i jedno różowe, które niedawno pojawiły się na półkach Faktorii Win. Dla przypomnienia – butelki należą do kolekcji Standard Plus, którą znajdziecie w na faktoriowych półkach w większych miastach naszego kraju. Dzisiaj na tapecie mamy sześć białych, doskonale wpisujących się w coraz cieplejszą aurę win. No to bez zbędnych dodatkowych słów wstępu, przystąpmy do części mokrej.

Marcel Martin Les Roches Noires Muscadet Sèvre et Maine AOP 2014
muscadetŚwieżutkie wino, pachnące i smakujące tak, jak wino na upał smakować powinno, czyli kwaśnymi cytrusami (cytryna, limonka) razem ze skórkami i mokrymi kamieniami. W ustach z jednej strony słonawe, a z drugiej tłustawe, co kwalifikuje Les Roches Noires jako dobrego towarzysza dla wszelkich ryb (choć może nie smażonych) i koziego sera. Cena: 24,99 zł

Thummerer Bokréta Cuvée
Pierwsze z thummererdwóch win węgierskich. Pachnie cytrynowo-morelowo-kwiatowo, w ustach dodatkowo pojawiają się kwaśna antonówka. Cokolwiek ćwierćwytrawne, co może spodobać się części z Was, choć mnie nie urzekło. Brakuje mi też trochę kwasowości, która zrównoważyłaby  te wszystkie słodkie owoce. Gdybym miała wybierać, wybrałabym poprzednika. Cena: 24,99 zł

Rina Ianca Grillo + Viogner Terre Siciliane IGP
grillo_viognierZa to wino z nieco wystraszonym lisem na etykiecie musimy zapłacić dziewięć złotych więcej od dwóch poprzednich, ale trzeba przyznać, że w tej włoskiej mieszance grillo i viogniera jednak więcej się dzieje. Mamy tu dojrzałe egzotyczne owoce spod znaku mango i mandarynki, a do tego miód i wanilia. Podoba mi się krągłość, pewien ciężar tego wina i lekko goryczkowy finisz. Spróbujcie je do pieczonych ryb, owoców morza lub drobiu. Cena: 33,99 zł

Kressmann Monopole Bordeaux AOC 2014
Jeśli dorzucimykressmann jeszcze złotóweczkę, dostaniemy lekkie, ale całkiem eleganckie kwiatowo-cytrynowe białe Bordeaux. W ustach jest bogatsze, niż w nosie, bo wyczujemy więcej egzotyki – słodkiego ananasa, mango i nie pozbawioną dobrej kwasowości gładką teksturę. Myślę, że cena nie jest zbyt przesadzona jak na taką jakość, wino jest zupełnie przyzwoite. Cena: 34,99 zł

Szöllősi Sauvignon Blanc Neszmely
sauvignon_blancDrugi Węgier to całkiem złożone Sauvignon Blanc, bo oprócz (dość schowanego) flagowego aromatu agrestu wyczuwalne są tu jeszcze gruszki, słodki grejpfrut i jabłka. Usta są przede wszystkim owocowe, gdzieś w tle majaczy nieśmiało mineralność, brakuje też trochę kwasowości dla uzyskania równowagi w winie. Niemniej jest całkiem przyjemne i można je pić nawet solo, choć jak na wino tarasowe jest jednak trochę za drogie. Cena: 36,99 zł


McPherson Vitage Secret Chardonnay South Eastern Australia 2014
Chardonnay w swojej ciepłej, lekko vintage_secret_chardonnaybeczkowej odsłonie. Pachnie i smakuje jabłkami, kwiatami jabłoni, brzoskwiniami, koszem owoców tropikalnych, a to wszystko podbite fajną kwasowością. Gdyby to wino miało jeszcze tylko nieco więcej ciała, byłabym w pełni usatysfakcjonowana. Cena: 49,99 zł

Jeśli sami sprawdzicie te butelki, łatwo zauważycie że białe wina z kolekcji Standard Plus Faktorii Win mają jeden element wspólny – wszystkie są mniej lub bardziej orzeźwiające. Są więc idealne na lato, na grilla, a niektóre do picia solo. Żeby jednak nie było tak kolorowo – nie wszystkie reprezentują dobrą relację ceny do jakości. Powiedziałabym, że ceny tych butelek utrzymują się na maksymalnym akceptowalnym poziomie. Co kto woli – ja w każdym razie zachęcam do testowania!

Piłam na koszt Faktorii Win, za co uprzejmie dziękuję.

Na wiosnę ładną i nieładną ~ Dwa wina hiszpańskie z Lidla

Myślicie, że pogoda zmierza ku nieuchronnej poprawie z powodu zbliżającego się wielkimi krokami lata? Nie chcę siać defetyzmu, ale chyba jednak jeszcze trochę sobie poczekamy, bo w połowie maja ledwie 20 stopni Celsjusza raczej nas nie urządza. No, chyba że nie stanowi dla Was problemu grillowanie w ciepłej bluzie i jeszcze cieplejszych spodniach, co by wilka nie złapać. Na szczęście przynajmniej podczas ostatniej, bardzo udanej pogodowo, towarzysko i podróżniczo majówki, spędziłam czas tak, jak trzeba. Między innymi skorzystałam z dobrodziejstw oferty Sol&Mar i otworzyłam dwa iberyjskie wina z Lidla. Obie butelki zaoferowały mi, co następuje:

rias_baixasSalneval Barrica Val do Salnés Rías Baixas DO 2013
Numer jeden to całkiem złożone i zdecydowanie cieliste wino ze szczepu Albariño, czyli czołowej białej odmiany z bardzo przeze mnie lubianego regionu Rías Baixas, słynącego z rześkich, ale cielistych białych win. Jasnozłote w kolorze, ładnie pachniało słodkimi owocami egzotycznymi, jak morele czy banany, ale też nieco kwaśnym jabłkiem, a to wszystko z odrobiną zapachu morskiej bryzy. Podobne rzeczy działy się w ustach, choć największą przyjemność sprawił mi trochę surowy, jakby apteczny smak i tłustawość wina będąca zasługą zarówno szczepu, jak i użycia beczki. Wino ładnie zagrało ze skorupiakami w oleju, które możecie kupić w Lidlu. Idąc tym tropem, Salneval poleciłabym Wam też do tłustych ryb, jak łosoś czy makrela, czy to grillowanych, czy to smażonych. Daję temu winu silną czwórkę, choć przyznam, że biorąc pod uwagę dobrą cenę – 34,99 zł – ręka wahała mi się przed postawieniem najwyższej oceny. Warto wiedzieć, że wina z Rías Baixas tanie nie bywają. Łapcie więc okazję póki jest, zdecydowanie polecam.

Oczy: jasnozłote

Nos: morele, banany, jabłka, mineralność

Usta: morele, banany, jabłka, nuty apteczne, mineralność

Ogólna ocena: 4/5

aragoniaAragonia Seleción Especial 2012
Numer dwa to czerwień z Aragonii, stuprocentowa Garnacha. I, jak to Garnacha, jest nie za ciemna w kolorze, a pachnie i smakuje dojrzałymi czerwonymi owocami – przede wszystkim wiśniami i malinami. W tym winie również użyto beczki, bo zarówno w nosie, jak i na języku da się wyczuć dość wyraźną dębinę. Dla niektórych być może aż zbyt wyraźną. Jedyne, co mi się w Aragonii nie spodobało to niefajne, suche taniny, które zamiast aksamitnie pieścić podniebienie, w dość nieprzyjemny sposób je wysuszały i nie zachęcały nawet do zagryzienia wina czymkolwiek. Muszę jednak przyznać, że nie dałam winu zbyt dużo czasu, być może na drugi dzień, albo choćby po paru godzinach napowietrzania byłoby lepsze. Pozostawiam Wam decyzję, czy warto to sprawdzić. A jeśli pokusić się o jakieś kulinarne towarzystwo…może warto zjeść do tego wina jakąś pizzę albo wziąć butelkę na grilla? Tłuste, dojrzałe sery też mogą być dobre. Nadal jednak ewentualna porażka może być dotkliwa, bo Garnacha z Aragonii kosztuje aż 59,90 zł. Ja za niewartą ceny prostotę, nieszczęsne suche taniny i krótki finisz, wbrew zachwytom mojej blogerskiej braci (tu albo tu), daję temu winu tylko trójkę.

Oczy: rubinowe

Nos: wiśnie, maliny, beczka

Usta: wiśnie, maliny, beczka

Ogólna ocena: 3/5

 

A za wiosenny napitek i strawę Lidlowi uprzejmie dziękuję!

Wytrawny markiz na co dzień ~ Marques de Borba Alentejo DOC 2014

Winiarską Portugalię zdecydowanie warto odkrywać region po regionie. Literalnie, każdy region. A to dlatego, że każdy region, jak kraj długi i (niezbyt) szeroki, Portugalia ma dla nas coś ciekawego i smacznego do zaoferowania. Szczególnie że stosunkowo łatwo jest dostać w Polsce portugalskie wino, które reprezentuje dobrą albo bardzo dobrą relację ceny do jakości. W dużej mierze tak było w przypadku tej butelki, która stanowi stałą ekspozycję w Biedronce, a możecie kupić za 29,99 zł.

marques de borba

Mamy tu mieszankę czterech czerwonych szczepów: hiszpańskie Alicante Bouschet i Aragonez (szerzej znanego jako Tempranillo) oraz portugalskich Trincadeira i Touriga Nacional. Aromaty intensywnie rubinowego Markiza stoją pod znakiem skórzastości i mięsności. Do tego całkiem czysty konfitura wiśniowo-malinowo-śliwkowa. W ustach jest już bardziej świeżo i soczyście, mamy dojrzałą  śliwkę, choć taniny są cokolwiek za suche. Najwyraźniej dała się we znaki fermentacja w małych beczkach. Dla eksperymentu można dać winu rok, żeby sprawdzić, czy taniny się wygładzą, choć wydaje mi się, że taki zabieg może nie zdać egzaminu. A czym zagryźć tego Portugalczyka? Przede wszystkim mięsem w każdej postaci, choć unikałabym delikatnie przyrządzonych mięs białych. Będzie pasować do dojrzałych serów.

Producentem Marques de Borba jest duża i znana winiarnia João Portugal Ramos Wines z regionu Alentejo. O regionie możecie przeczytać na przykład w serwisie Vinhos do Tejo, czyli Wina z Tejo. Ciekawostką, jaką możemy wyczytać z serwisu jest informacja, że owoce, z których powstało to wino były własnonożnie ugniatane przez pracowników winiarni. Jeśli jesteście zainteresowani – wino czeka na was na Biedronkowych półkach.

Importerowi uprzejmie dziękuję za udostępnienie wina do degustacji.

Oczy: rubinowe

Nos: nuty zwierzęce, konfitura wiśniowa, malinowa, śliwkowa

Usta: śliwka, dębina, dobra kwasowość, suche taniny

Ogólna ocena: 3/5

Argentyński hit ~ Tupungato Malbec Cabernet Sauvignon 2014 z Marks & Spencer

Idziemy do M&S, sięgamy po butelkę tego argentyńskiego kupażu i doświadczamy – już to napisałam w tytule – hitu. Dawno nie piłam tak pysznego wina w tak przystępnej cenie (równo 30 zł). Plakietka na sklepowej półce zapowiada wino „ciężkie”, jednak ta mieszanka potencjalnie potężnych Cabernet Sauvignon i Malbeca jest bardzo pijalna, jakkolwiek domaga się najlepiej zagrychy, którą miałam już przygotowaną w domu. Chciałam podelektować się w domowym zaciszu winem konkretnym, ale bez przytłaczającej beczki i ugotowanego owocu. Argentyna okazała się celnym strzałem.

tupungato

Nieprzeniknione ciemności Tupungato skrywają w sobie aromaty wiśni i owoców leśnych, takich jak maliny, truskawki, czy jeżyny. Do tego trochę śliwek. Trójwymiarowości dodają winu aromaty pieprzu i ziół. Weźcie łyka i poczujecie przyjemną słodycz alkoholu, wyraźne, żywe taniny i całkiem długi, truskawkowy finisz. Tupungato zagryzałam wyśmienitą kiełbasą z dzika, tak więc szlachetne, aromatyczne wędliny i mięsa – również te grillowane, pieczone czy duszone – będą doskonałym towarzystwem dla tego wina.

Ten argentyński kupaż został wyprodukowany w Bodega Catena Zapata w Dolinie Uco, w departamencie Tupungato. Jeśli wybierając wino w sklepie stwierdzicie, że między Argentyną a Chile nie ma różnicy, bo przecież leżą obok siebie w gorącej Ameryce Południowej, popełnicie duży błąd. Argentyna leży w głębi lądu i ma wyraźnie zdefiniowane cztery pory roku – zupełnie, jak w Europie. To, oraz fakt, że wiele siedlisk jest położonych w Andach na dość dużych wysokościach, stanowi jej przewagę nad sąsiednim Chile, skąd łatwiej o wina „ugotowane”, czyli charakteryzujące się aromatami nie świeżych owoców, tylko takich poddanych mniej lub bardziej intensywnej obróbce termicznej. W odczuciu wielu winopijców taki styl jest bardziej toporny i mniej elegancki. Tu mamy natomiast pełne i soczyste jak garść leśnych owoców wino, w którym beczka gra drugoplanową, jeśli nie trzecioplanową rolę. Piątka!

Oczy: ciemnorubinowe, nieprzejrzyste

Nos: wiśnie, maliny, truskawki, jeżyny, śliwki, pieprz, zioła

Usta: wiśnie, maliny, truskawki, jeżyny, śliwki, pieprz, wyraźne taniny, dobra kwasowość

Ogólna ocena: 5/5

Crianza za 5 oros…to znaczy euro ~ 5 Oros Rioja Crianza D.O.C. 2012 z Lidla

Dziś na tapecie mamy Rioję Crianzę z Lidla, od dużego producenta Bodegas Isido Milagro. Od razu powiem, że Rioję Crianzę zupełnie dobrą. W składzie same soczyste szczepy: 80% cielistego Tempranillo, 15% owocowej Garnachy i 5% aromatycznego Graciano. Cena: 22,90 zł. Przy tej okazji recenzja będzie nieco edukacyjna, bo warto sobie wyjaśnić, jaka powinna być prawidłowa Rioja Crianza. Czytajcie dalej.

5 oros Crianza

5 Oro Rioja Crianza D.O.C. 2012

To może najpierw parę słów o tej konkretnej butelce. Kolor rubinowy i lekko przejrzysty, wśród aromatów dominują świeże owoce leśne – czerwona porzeczka, maliny, jeżyny – z domieszką przyjemnej wanilii. Podobne wrażenia na języku, przy czym ta wanilia pochodząca z beczki pojawia się ledwie na końcówce, która na szczęście nie jest zbyt krótka. Taniny dosyć wyraziste, dobra kwasowość, ciało jest. Czyli prawidłowo, bez przesady w żadną stronę.

No to przechodzimy do edukacyjnej części recenzji. Wspomniałam wcześniej, że Crianza to młodziak wśród innych Rioch, a to dlatego, że jest najkrócej starzona. Minimalny czas starzenia to dwa lata, przy czym w beczce wino musi spędzić minimum 6 miesięcy, natomiast resztę czasu – w butelce. W przypadku Riochy Reservy i Gran Reservy starzenie musi wynosić odpowiednio 3 lata (w tym rok w beczce) oraz 5 lat (w tym 2 lata w beczce). Górnej granicy czasu starzenia nie ma, jednak warto wiedzieć, że do niedawna Crianzę trzeba było starzeć, nie pół roku, ale co najmniej rok. Widać więc podążanie winiarzy z Riochy za ogólnoświatowym trendem produkowania bardziej owocowych win. 5 Oros było starzone aż 18 miesięcy we francuskim i amerykańskim dębie. Efekt jest taki, że wino jest niezbyt ciężkie, ale z dużą ilością smakowitego owocu i przyjemną werwą. I właśnie z tym powinna Wam się kojarzyć poprawnie zrobiona nowoczesna Crianza. Co prawda w Hiszpanii cena 5 euro za takie codzienne wino będzie rozbojem w biały dzień, ale w Polsce za nieco ponad dwie dyszki można śmiało brać.

Importerowi dziękuję za wino i jego zdjęcie.

Oczy: rubinowe

Nos: wanilia, czerwona porzeczka, maliny, jeżyny

Usta: czerwona porzeczka, maliny, jeżyny, wanilia, wyraźne taniny, dobra kasowość

Ogólna ocena: 4/5

Wycieczka na Obcas ~ Contrada Monte Negroamaro Puglia IGT 2013 z Burgundii

To wino kupiłam podczas niemiłosiernych sierpniowych upałów w katowickim sklepie Burgundia, do którego na pewno wrócę przy następnej okazji. Bardzo sympatyczny i kompetentny sprzedawca wygrzebał dla mnie tę kosztującą 35 zł butelkę, kiedy, zamiast o chłodzące Vinho Verde, poprosiłam o niedrogie, ale przyzwoite czerwone wino z Puglii – jednego z moich najulubieńszych włoskich regionów. Tamtejsze Primitivo już chyba zmęczyłam. Moim aktualnym puglijskim faworytem jest szczep Negroamaro, które smakuje jakby bardziej „elegancko”, niż radosne, pieszczące konfiturą z czerwonych owoców Primitivo.

Contrada Monte Negroamaro Puglia IGT 2013

Contrada Monte Negroamaro Puglia IGT 2013

I dostałam, to com chciała. Kolor rubinowy, przejrzysty, z fioletowymi refleksami. Aromaty dojrzałych czereśni, owoców leśnych (jagody, truskawki), beczka ujawniająca się w nutach cynamonu, goździków i delikatnej ziemistości. Podobne doznania w ustach, taniny obecne, ale niezbyt mocno atakujące, kwasowość dobrze zaznaczona. Jednym słowem, dużo dojrzałego, eleganckiego owocu. Wino idealnie sprawdziło się z eksperymentalnym makaronem z kaparami i camembertem w sosie pomidorowym. Nic tylko biesiadować!

O Puglii (Apulii) jako regionie winiarskim pisałam przy okazji innego wina, natomiast parę słów o producencie tego Negroamaro. Jest to Cantine Pirovano, duża, już ponadstuletnia winiarnia, która dorobiła się wielu linii swoich win produkowanych w kilku włoskich regionach. Na szczęście nowoczesna produkcja na dużą skalę nie odbywa się kosztem jakości. Nie doszukamy się tutaj raczej jakiegoś wyjątkowego terroir, ale mamy za to pełne smaku, dobrze zrobione, wybitnie gastronomiczne wino o bardzo dobrej relacji jakości do ceny.

Oczy: rubinowe, fioletowe refleksy

Nos: czereśnie, jagody, truskawki, cynamon, goździki

Usta: czereśnie, jagody truskawki, cynamon, goździki, umiarkowane taniny, umiarkowana kwasowość

Ogólna cena: 4/5

Białe bezdroża ~ Degustacja win białych w Winkolekcji 20.08.2015 r.

Ekipa z Olkuskiej zaprezentowała siedem nieoczywistych win. Nieoczywistych dlatego, że zostały zrobione z niszowych szczepów, często endemicznych dla danego regionu i nie występujących nigdzie indziej na świecie. Pomijając oczywisty fakt, że całą siódemkę stanowiły wina białe, niszowość to jedna z kilku cech, jakie łączyły butelki zaprezentowane przez Panów Sławka Chrzczonowicza i Jana Bestera. Jakie jeszcze cechy wspólne udało się nam wychwycić? Sprawdźcie sami. Przechodzimy do części mokrej wpisu.

passa douroPassa Douro White 2014 Podróż zaczynamy od Douro w Portugalii. Region znany i uznany, a czy wiedzieliście o istnieniu takiego szczepu jak Codega do Larinho czy Rabigato? A widzicie. Rodzime dla regionu odmiany, z których pierwsza charakteryzuje się aromatami brzoskwiń i owoców egzotycznych oraz raczej niską kwasowością. Tej odmiany jest w winie 50%. Drugie 50% to Rabigato, czyli w wolnym tłumaczeniu „koci ogon”. Skąd taka nazwa – nie wiadomo, w każdym razie jakiekolwiek skojarzenia z kocimi aromatami są zupełnie nieuzasadnione. Dzięki temu szczepowi mamy w winie dobry alkohol i nuty muszkatowe. Całość jest idealnie zbalansowana, rześka, z dobrym owocem, doskonała na upały i do owoców morza. Cena: 52 zł

villa calcinaia chiantiVilla Calcinaia Comitale Bianco dei Colli della Toscana IGT 2014 Skaczemy do Włoch, do kolejnego megaznanego regionu, czyli Chianti. Apelacja słynie czerwonych win, jednak tutaj mamy kolejne wino białe. Pochodzi z hrabiowskiej winnicy, która dźwiga bez mała pięćset lat winiarskiej historii. 90% Grechetto z domieszką Vernacci, a więc mamy tu wino z intensywniejszym owocem, masywniejsze i bardziej mineralne. Delikatnie przebija orzechowa goryczka. Cena: 59 zł

chateau viranelChâteau Viranel Tradition Saint-Chinian 2014 Przenosimy się do Langwedocji, a tam czeka na nas kolejna biel, kupaż Grenache Blanc (80%), Vermentino (20%), Roussanne (15%) i Bourboulenc (5%). Wino jest dosyć subtelne (aromaty ziół, kwiatów i białych owoców) i o średniej kwasowości, ale z większą od poprzednika dozą goryczy, która dobrze zagra z tłustymi rybami poddanymi konkretnej obróbce – wędzonymi, smażonymi czy grillowanymi. Cena: 49 zł

marramieroMarriamiero Pecorino d’Abruzzo DOP Lecimy do Abruzji, aby spróbować jednego z moich trzech faworytów wieczoru. Aromaty egzotycznych owoców i kwiatów w zaskakujący sposób są połączone z nutami aptecznymi. Na języku wino jest dość potężne, ale nadal finezyjne. Bardzo ciekawa wariacja na temat uprawianego w środkowych Włoszech szczepu Pecorino, którego potencjał został na nowo odkryty ledwie parę dekad temu. Wyjazd w nieznane dla amatorów mocnych wrażeń. Cena: 75 zł

chateauneuf du papeDomaine de Nalys Châteauneuf-du-Pape AOC 2012 Przenosimy się do słynnej apelacji w Rodanie Południowym, gdzie czeka na nas wino z białego szczepu Roussane. W Rodanie Północnym często występuje w różnych proporcjach z inną tamtejszą białą odmianą – Marsanne. Tu z kolei mamy bardzo porządny, soczysty i pełen ciała egzemplarz z południowej części regionu. Świeże aromaty jabłek i cytryn mieszają się z kwiatowymi i ziołowymi nutami. Według informacji od producenta, wino pachnie i smakuje przede wszystkim cumbavą. Jeśli wiecie, o co chodzi, będzie to dla Was jakaś wskazówka. Ja nie wiem, o co chodzi. Co nie przeszkadza mi stwierdzić, że to mój faworyt numer dwa. Cena: 119 zł

acusticAcústic Montsant DO 2011 Lecimy do kraju sąsiadów, czyli Hiszpanii, a konkretnie do apelacji Montsant, terenu otaczającego z robiący furorę Priorat. Na początku bardzo przeze mnie lubiane petrolowe uderzenie ustępuje z czasem delikatniejszym, dębowym, kwiatowym i woskowym nutom. Do tego wyraźnie odczuwalne na języku ciało w towarzystwie bardzo dobrej kwasowości sprawia, że wino reprezentuje bodaj najlepszą relację ceny do jakości i jest to mów trzeci faworyt wieczoru. Cena: 75 zł

alvear pedro ximenezAlvear PX 2027 Montilla Moriles DO Podróż kończymy na południu Hiszpanii, w gorącej Andaluzji. Winnica Alvear produkuje tam pełne aromatów suszonych fig, kawy i żywicy słodkie wino z posiadającego arabskie korzenie szczepu Pedro Ximenez. Wino ciemne, bo stare – najstarszy składnik blendu pochodzi z 1927 roku. Fakt faktem, że tego wina nie da się dużo wypić, jest jednak zaskakująco żywe, czyste i pije się je zupełnie łatwo, a to dzięki porządnej kwasowości, która balansuje wysoki poziom cukru. Wspaniały deser sam w sobie, ale jeszcze ciekawiej sprawdziłby się z lodami z owocami i orzechami. Cena: 85 zł

Wiecie już, co jeszcze łączy wszystkie te wina oprócz koloru i niszowości? Otóż, wszystkie pochodzą z ciepłego południa Europy – to jest ich kolejna cecha wspólna. Warto też dodać, że każde z tych siedmiu win charakteryzuje świeżością i rześkością, które nie są tak oczywiste dla ciepłych regionów jak Douro czy Langwedocja, a które jednocześnie świetnie współgrają z cechami swoistymi dla każdego egzemplarza.

Organizatorom dziękuję za zaproszenie i udostępnienie materiałów z prezentacji.