Spotkało się Bordeaux z Loarą ~ Dwa wina z francuskiej oferty Lidla

Dwa zgoła różne wina, dlatego nie będę oceniać, które jest lepsze od drugiego. Mogę jednak z grubsza nakreślić Wam, co to znaczy być muscadetem sur lie z Doliny Loary i co to znaczy być klasycznym bordoskim kupażem oraz jak się do tego mają nasze dwie butelki z aktualnej oferty win francuskich, którą znajdziecie w Lidlu. Zobaczcie, co wywąchałam i wysmakowałam, kiedy wina znalazły się w moim kieliszku.

muscadet_sevre_et_maine_sur_lieDomaine Gandais Muscadet Sèvre et Maine Sur Lie La Grande Réserve 2014
Wino o strasznie długiej nazwie i etykiecie godnej stołu weselnego, ale nie ma się czego bać, bo butelka, jak na taką jakość jest naprawdę tania i warta również tych codziennych, niezobowiązujących okazji. Dominują w tym winie czyste aromaty cytryn i limonek wraz ze skórkami, do tego banany, delikatna  słonawość, mokra kreda i lekka nuta drożdżowa. I właśnie – ten ostatni niuans pochodzi z tego, że wino po fermentacji pozostało przez pewien czas na osadzie z martwych drożdży – nazywamy tę metodę sur lie i dzięki niej wino z jednej strony zyskuje świeżość, z drugiej nieco ciała i – w najlepszych wypadkach – potencjał starzenia. Tym wszystkim charakteryzują się dobre wina z apelacji Muscadet Sèvre et Maine. Wy jednak nie zawracajcie sobie głowy starzeniem tego wina i pijcie je teraz – doskonale złagodzi efekty nadciągających upałów. Polecam szczególnie do świeżych serów i ryb, również tych grillowanych. Cena: 19,99 zł


chateau_calet_cotes_de_bordeauxChâteau Calet Blaye Côtes de Bordeaux 2012

Ta butelka wypada już trochę gorzej. Niby jest sporo owocu (klasyczna mieszanka wcale świeżych wiśni, czereśni, porzeczek i śliwek), dość gładkie taniny i dobra kwasowość. Mimo wszystko brakuje temu winu ciała, a co za tym idzie – jakiegokolwiek finiszu. Uczciwe czerwone Bordeaux powinno jednak być takim winem, o którym można by porozmawiać przy obiedzie, które pozostawia po sobie jakiś wart refleksji posmak. A tak, Château Calet w zasadzie smakuje dobrze, ale jest dobre do picia bez zastanowienia. Jego krótkość i wątłość może tłumaczyć niższej rangi apelacja Côtes de Bordeaux, ale w takim wypadku wydaje mi się, że butelka nie powinna kosztować w dyskoncie prawie 30 zł. Wino jest bardzo uniwersalne gastronomicznie, zgodzi się z wszelkimi serami i mięsami, jednak w granicach trzech dych rozejrzałabym się za czymś innym. Wybór pozostawiam Wam. Cena: 27,99 zł

 

Wina otrzymałam do degustacji od Lidla, za co uprzejmie dziękuję!

Białe wagi lekkiej ~ Wina z oferty Standard Plus z Faktorii Win – część 2

W poprzednim odcinku opisałam dla Was pięć czerwonych win i jedno różowe, które niedawno pojawiły się na półkach Faktorii Win. Dla przypomnienia – butelki należą do kolekcji Standard Plus, którą znajdziecie w na faktoriowych półkach w większych miastach naszego kraju. Dzisiaj na tapecie mamy sześć białych, doskonale wpisujących się w coraz cieplejszą aurę win. No to bez zbędnych dodatkowych słów wstępu, przystąpmy do części mokrej.

Marcel Martin Les Roches Noires Muscadet Sèvre et Maine AOP 2014
muscadetŚwieżutkie wino, pachnące i smakujące tak, jak wino na upał smakować powinno, czyli kwaśnymi cytrusami (cytryna, limonka) razem ze skórkami i mokrymi kamieniami. W ustach z jednej strony słonawe, a z drugiej tłustawe, co kwalifikuje Les Roches Noires jako dobrego towarzysza dla wszelkich ryb (choć może nie smażonych) i koziego sera. Cena: 24,99 zł

Thummerer Bokréta Cuvée
Pierwsze z thummererdwóch win węgierskich. Pachnie cytrynowo-morelowo-kwiatowo, w ustach dodatkowo pojawiają się kwaśna antonówka. Cokolwiek ćwierćwytrawne, co może spodobać się części z Was, choć mnie nie urzekło. Brakuje mi też trochę kwasowości, która zrównoważyłaby  te wszystkie słodkie owoce. Gdybym miała wybierać, wybrałabym poprzednika. Cena: 24,99 zł

Rina Ianca Grillo + Viogner Terre Siciliane IGP
grillo_viognierZa to wino z nieco wystraszonym lisem na etykiecie musimy zapłacić dziewięć złotych więcej od dwóch poprzednich, ale trzeba przyznać, że w tej włoskiej mieszance grillo i viogniera jednak więcej się dzieje. Mamy tu dojrzałe egzotyczne owoce spod znaku mango i mandarynki, a do tego miód i wanilia. Podoba mi się krągłość, pewien ciężar tego wina i lekko goryczkowy finisz. Spróbujcie je do pieczonych ryb, owoców morza lub drobiu. Cena: 33,99 zł

Kressmann Monopole Bordeaux AOC 2014
Jeśli dorzucimykressmann jeszcze złotóweczkę, dostaniemy lekkie, ale całkiem eleganckie kwiatowo-cytrynowe białe Bordeaux. W ustach jest bogatsze, niż w nosie, bo wyczujemy więcej egzotyki – słodkiego ananasa, mango i nie pozbawioną dobrej kwasowości gładką teksturę. Myślę, że cena nie jest zbyt przesadzona jak na taką jakość, wino jest zupełnie przyzwoite. Cena: 34,99 zł

Szöllősi Sauvignon Blanc Neszmely
sauvignon_blancDrugi Węgier to całkiem złożone Sauvignon Blanc, bo oprócz (dość schowanego) flagowego aromatu agrestu wyczuwalne są tu jeszcze gruszki, słodki grejpfrut i jabłka. Usta są przede wszystkim owocowe, gdzieś w tle majaczy nieśmiało mineralność, brakuje też trochę kwasowości dla uzyskania równowagi w winie. Niemniej jest całkiem przyjemne i można je pić nawet solo, choć jak na wino tarasowe jest jednak trochę za drogie. Cena: 36,99 zł


McPherson Vitage Secret Chardonnay South Eastern Australia 2014
Chardonnay w swojej ciepłej, lekko vintage_secret_chardonnaybeczkowej odsłonie. Pachnie i smakuje jabłkami, kwiatami jabłoni, brzoskwiniami, koszem owoców tropikalnych, a to wszystko podbite fajną kwasowością. Gdyby to wino miało jeszcze tylko nieco więcej ciała, byłabym w pełni usatysfakcjonowana. Cena: 49,99 zł

Jeśli sami sprawdzicie te butelki, łatwo zauważycie że białe wina z kolekcji Standard Plus Faktorii Win mają jeden element wspólny – wszystkie są mniej lub bardziej orzeźwiające. Są więc idealne na lato, na grilla, a niektóre do picia solo. Żeby jednak nie było tak kolorowo – nie wszystkie reprezentują dobrą relację ceny do jakości. Powiedziałabym, że ceny tych butelek utrzymują się na maksymalnym akceptowalnym poziomie. Co kto woli – ja w każdym razie zachęcam do testowania!

Piłam na koszt Faktorii Win, za co uprzejmie dziękuję.

Na przywitanie wiosny ~ Costantino Sbriu Bianco Frizzante z Kropli Wina

Tak, wiem. Wiosna w pełni, majówka za pasem, a temperatury są jeszcze wciąż nieco niższe, niż byśmy chcieli. Ale co mi tam – chiałabym Wam polecić wiosenno-letnie, półmusujące wino tarasowe, które możecie dostać za jedyne 27 zł w sklepie Krople Wina na warszawskim Ursusie. Mam w planach wypad na Sycylię, dlatego tym chętniej spróbowałam tego pochodzącego spod Palermo wina, zrobionego z białej lokalnej odmiany winogron o nazwie Cataratto. Sycylia brzmi upalnie, prawda? I nie ma się co oszukiwać, Afryka jest stamtąd rzut kamieniem. Sycylijskie wina jednak niekoniecznie muszą być przeładowane alkoholem, o zmęczonym, ugotowanym owocu i pasujące co najwyżej do samych siebie. Okazuje się, że nie tylko czerwone, ale nawet białe wina potrafią być zaskakująco świeże. Oto przykład.

costantino sbriu

Aromaty i smaki Sbriu to przede wszystkim jabłka i cytrusy, ale nie te słodkie spod znaku pomarańczy czy mandarynki. Mamy tu wyraźne kwaśne cytryny i limonki, i to razem ze skórkami! Do tego wyrazista kwasowość  i jedynie 11,5% alkoholu. Świeżość wina podkreślają delikatne drobne bąbelki. Bez problemu możecie to frizzante pić bez żadnego posiłku, ale jeśli – jak wszyscy Włosi – macie  zwyczaju spożywać wino z jedzeniem – Sbriu będzie świetnie pasować do lekkiej sałatki albo nawet delikatnie przyrządzonych ryb, czy owoców morza.

Czemu Sbriu zawdzięcza swój świeży charakter? Ano, temu, że położone na gliniasto-wapiennych glebach siedliska winnicy Costantino znajdują się blisko morza i jednocześnie względnie wysoko nad jego poziomem (nawet 600 m n. p. m.). W efekcie powiew morskiej bryzy i wyraźne dobowe amplitudy pozwalają na dobry balans owocu i kwasowości. Ciąg dalszy tematu win sycylijskich nastąpi!

Oczy: drobne bąbelki, jasnosłomkowe

Nos: cytryna, skórka cytryny, limonka, skórka limonki, jabłka

Usta: delikatne bąbelki, cytryna, skórka cytryny, limonka, skórka limonki, jabłka

Ogólna ocena: 5/5

Wino na wysokościach ~ Beyra Vermiosa Altitude 700 Mt 2011 z Piotra i Pawła

Wino kupiłam jeszcze na początku tego roku, ale może znajdziecie je jeszcze w którymś Piotrze i Pawle. Zdaje się, że rotacja win w tym sklepie nie jest aż tak zawrotna, dlatego pewnie szanse są jeszcze spore. A warto spróbować, bo Beyra kosztująca 22,99 zł okazała się bardzo wdzięcznym tematem do recenzji. Nie było to zresztą zbyt zaskakujące – nalepka z nagrodą od Decantera, jednego z megazordów wśród anglojęzycznych serwisów winiarskich, daje jakąś nadzieję na sukces. Spróbujmy.

Beyra Vermiosa, Altitude 700 Mt 2011

Beyra Vermiosa Altitude 700 Mt 2011

Dosyć intensywny słomkowy kolor wskazuje na to, że wino nie ma ani roczka, ani dwóch – ma już cztery i zaczyna powoli dojrzewać. Niemniej aromaty okazały się bardzo świeże – na pierwszy plan wysunął się soczysty ananas podkręcony skórką limonki i aromatem mokrej kredy, czy też ogólnie – mokrych kamieni. Smakowo było podobnie, choć tutaj dominuje mineralność (w sensie smaku, a nie bąbelków), a nie owoc. A jeśli owoc, to cytryna i znowu ananas ze skórką limonki. Na koniec ciekawe nuty mleczne. Zarówno ten właśnie smak, jak i aromat kokosa trochę mnie zastanowiły, bo nie doszukałam się informacji o jakimkolwiek kontakcie wina z beczką. Może to po prostu starzenie tak robi lokalnym szczepom Síria i Fonte Cal, z którymi nigdy wcześniej się nie zetknęłam.

Na ładnej i przejrzystej jak górskie powietrze stronie internetowej producenta możemy posłuchać pięknego portugalskiego języka, w którym o każdym ze swoich win opowiada nam ich autor, enolog Rui Roboredo Madeira. Pan Madeira, bądź co bądź, jak na razie nie zajął się produkcją win wzmacnianych. W każdym razie, swoje wina produkuje w małej wiosce Vermiosa na płaskowyżu Beira Alta w regionie Douro, na północy Portugalii. Dużo tu robi przede wszystkim spora wysokość nad poziomem morza, która sięga ponad 700 metrów, a którą chwali się producent. I w zasadzie jest się czym chwalić, bo dzięki chłodnym nocom i słonecznym dniom winogrona mają szansę skoncentrować aromaty i cukier (przerobiony na alkohol), które znajdujemy potem w winie. Dobrym pomysłem okazało się pozostanie przy uprawie lokalnych odmian, między innymi wspomnianych już wcześniej: Sírii o delikatnych aromatach oraz dającej strukturę Fonte Cal, z których zrobione jest nasze wino. Beyra należy do podstawowej linii win, stąd jest dosyć proste. Skoro jednak już ono jest bardzo smaczne i nie mam się do czego przyczepić, to nie mogę się doczekać, aż w moje ręce trafi na przykład biała Beyra Superior. Piąteczka i do zapamiętania!

Oczy: słomkowe

Nos: ananas, skórka limonki mokra kreda, kokos

Usta: mineralne, cytryna, ananas, skórka limonki, kwasowe, nuty mleczne

Ogólna ocena: 5/5

Krótki rejs na antypody ~ Hardy’s Sailing Colombard Chardonnay 2014 z Biedronki

Mamy zdecydowanie ciepły grudzień, tak więc należy się nam odrobina orzeźwienia. W tym celu, w rozpiętej bluzie, możecie udać się do Biedronki i sprawdzić, czy stoi jeszcze gdzieś na dolnej półce ta smaczna i świeża mieszanka dwóch białych szczepów: colombard i chardonnay. Miałam akurat ochotę na białe wino, a że trafił się godny zaufania producent, i to za 15 złotych bez grosza, nie zastanawiałam się długo. Nie byłabym również sobą, gdybym nie przywłaszczyła sobie butelki z łódką na etykiecie, bo bardzo lubię żeglarstwo i marynistyczne klimaty. Tym bardziej zachęcający jest fakt, że winiarska rodzina Hardych ma zamiłowanie do żeglarstwa, co widać na załączonym obrazku.

Hardy’s Sailing Colombard Chardonnay 2014

Hardy’s Sailing Colombard Chardonnay 2014

Nie roszczę sobie żadnego prawa do określania się znawcą w dziedzinie żeglarstwa, dlatego zapraszam do dyskusji na temat fachowej nazwy tego modelu – czy ten morski wehikuł można faktycznie nazwać łódką? Ja pozostanę przy winie, bo przynajmniej w tym temacie mogę cokolwiek powiedzieć. Do rzeczy więc. Zarówno wśród aromatów czeka na Was czysta owocowa egzotyka – ananas, brzoskwinia, melon ale też swojska soczysta gruszka. Chwilę później rozwija się delikatny aromat kwiaty pomarańczy. Smaki to powtórka z owoców, gdzie gruszka pojawia się na finiszu, który nie jest znowu taki krótki. Do tego delikatna słonawość i odpowiedni poziom kwasowości. Cukru resztkowego jest jakby odrobinkę za dużo, przez co wino nie dostało ode mnie piątki. Co nie zmienia faktu, że wino jest bardzo przyjemne.

Wino niestety było butelkowane już na drugiej półkuli, czyli w Wielkiej Brytanii. Zwykłam unikać takich butelek, ale  tym razem postanowiłam zaryzykować. W kontekście wina Sailing nie napiszę za dużo o terroir znakomitej apelacji – McLaren Vale w  Południowo-Wschodniej Australii – tam znajduje się winiarnia dużego, ale  uznanego i wielokrotnie nagradzanego producenta, Hardy’s. Trudno bowiem mówić o terroir w przypadku taniego wina, które na dodatek przemierzyło tysiące kilometrów w kontenerach. Niemniej producent zadbał o przemycenie najbardziej charakterystycznych cech obydwu szczepów, dojrzewających w słonecznym, nadmorskim klimacie, na dobrych. Mamy tu więc przede wszystkim dużo owocu i odpowiednią kwasowość.  Zupełna poprawność przy bardzo niskiej cenie kwalifikuje wino do mocnej czwórki. Natomiast bardzo zróżnicowana geograficznie i klimatycznie Autralia Południowo-Wschodnia jest zdecydowanie warta winiarskiej eksploracji.

Idealne jak dla mnie miejsce do życia, czyli winnica nad samym morzem. Takie rzeczy właśnie w McLaren Vale. © http://www.oakbarrel.com.au

Oczy: słomkowe

Nos: ananas, brzoskwinia, melon, gruszka, kwiat pomarańczy

Usta: ananas, brzoskwinia, melon, gruszka,  słonawe, dobra kwasowość

Ogólna ocena: 4/5

Sałatka z jasnych owoców na krzemiennym talerzu ~ Vinařství Krásná Hora Pinot Gris 2013

I jest wreszcie jest recenzja jednego z dwóch win z Krásnej Hory, które miałam przyjemność pić po zbyt długiej przerwie. Tych szczepów w wykonaniu tej winiarni wcześniej nie próbowałam, jednak ich styl jest spójny z innymi białymi winami od tego producenta. Dla przypomnienia – o krasnohorskich winach pisałam tu, tu i tu. Na szczęście dla nas wszystkich, ten pinot jest już od pewnego czasu dostępny w zupełnie uczciwej cenie na winozmoraw.pl – zapłacicie za niego 29,90 zł.

Vinařství Krásná Hora Pinot Gris 2013

Vinařství Krásná Hora Pinot Gris 2013

Wino jest całkiem młode, co widać po bladym, słomkowo-zielonym kolorze. Aromaty bardzo świeże – na pierwszy plan wybija się cytryna z limonką, potem zielone jabłko, soczysta gruszka i morela. To wszystko dopełnione nutami trawiastymi i kwiatowymi w tle. Podobna, soczysta sałatka pojawia się się w ustach – tutaj wspomniane cytrusy, jabłko i gruszka wzbogacone są o słodkie owoce tropikalne. Znaczna kwasowość, lekka mineralność i nuty krzemienne równoważą bujność owoców.

O producencie, cechach siedliska i – szerzej – regionu, z którego pochodzi nasz rześki pinot gris możecie poczytać w moich wcześniejszych recenzjach, o których już wspomniałam. Chciałabym natomiast parę słów poświecić ciekawemu szczepowi, jakim jest właśnie szary pinot. Jest to mutacja pinot noir, która w zasadzie nie jest biała – skórkę ma różową do nawet fioletowej. Natomiast, tak jak jego ciemnoskóry krewniak, jest to odmiana potrafiąca oddać charakterystyczne cechy regionu i terroir, czyli siedliska, w którym rosła i została przetworzona na wino. Pinot gris potrafi być bogaty i cielisty oraz mieć ciemniejszy kolor, jak w Alzacji czy w krajach Nowego Świata (USA, Australia). Może być też lekki i rześki, jak w północnych Włoszech, czy – no właśnie – na Morawach Południowych. Tutaj mamy oczywiście przykład tego drugiego stylu, jakkolwiek soczysty owoc dodaje mu bogatszej struktury i równowagi. Za udostępnienie wina do degustacji dziękuję zarówno producentowi, jak i importerowi!

pinot gris

Winogrona pinot gris podczas malowniczego veraison, czyli okresu, kiedy skórki nabierają rumieńców. © sommelierdan.blogspot.com

Oczy: słomkowo-zielone

Nos: cytryny, limonki, jabłka, gruszki, morele, trawa, białe kwiaty

Usta: wyraźna kwasowość, jabłka, gruszki, owoce tropikalne, cytryny, limonki, mineralne

Ogólna ocena: 5/5

Jeszcze trochę lata nam zostało ~ Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde DOC 2013 z Lidla

Jedziemy dalej z lidlową ofertą win. I tym razem miałam szczęście, bo trafiłam na smaczne Vinho Verde za 18,99 zł. Nie pamiętam zresztą, które Vinho Verde mi ewidentnie nie smakowało – chyba po prostu odpowiada mi ta apelacja, w której produkowane są wina o zbliżonej charakterystyce. Mamy więc znów bardzo rześkie, kwasowe i lekkie wino, które idealnie nadaje się do letnich rybnych potraw, sałatek, czy przystawek, w których królują lekkie białe sery. W słonecznym anturażu każde Vino Verde sprawdza się najlepiej, a lato jeszcze trwa, tak więc skoro jutro sklepy będą już otwarte, to możecie podskoczyć do najbliższego Lidla i spróbować, bo za taką cenę – warto.

Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde DOC 2013

Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde DOC 2013

Lidlowskie alvarinho (które hiszpańscy Galicjanie nazywają albariño) ma słomkowy kolor z zielonymi refleksami, a pachnie kredą, limonką, cytryną, a w szczególności ich skórkami, i wreszcie kwaśnymi papierówkami. Elegancji i złożoności do temu winu kwiatowe tło. W ustach jak już wcześniej wspomniałam – wysoka kwasowość, powtórka z cytrusów i jabłek oraz nieco za krótki, ale wyrazisty, słony finisz. Wino dostaje ode mnie mocną czwórkę za lekkość, świeżość i prostotę, którą w Vinho Verde tak lubię. Gdyby nie ten krótkawy finisz, byłaby piątka. Poza tym nie mogę się do niczego przyczepić.

Miejsce wytworzenia Nobre Colheita jest dokładnie określone – jest to obszar znajdujący się w gminach Monção i Melgaçao, stanowiący odrębny podregion Monção-Melgaçao, na najdalszej północy kraju, już bardzie w głębi lądu. Są to jedne z tych gmin, które mają prawo do umieszczania swoich nazw na butelkach oprócz ogólnego oznaczenia „Vinho Verde”. Charakterystyczne dla tamtejszych winnic jest wytwarzanie win jednoszczepowych, wśród których króluje alvarinho. W tej właśnie odmianie wyspecjalizował się producent Quintas de Melgaçao. Wina z obszaru, o którym mówimy odróżniają się od reszty aromatycznością i solidniejszą budową – stoimy wszak u bram hiszpańskiego regionu Rias Baixas, gdzie – jako albariño – robi się z tego szczepu wina pachnące i świeże, ale dzięki odpowiednio wysokiej kwasowości nadające się do starzenia w butelkach. Wszystkie te cechy można znaleźć w Nobre Colheita i myślę, że szczególnie warto przetestować smakowitość tego wina w towarzystwie lekkiej potrawy.

Oczy: słomkowe, zielone refleksy

Nos: kreda, skórka limonki, skórka cytryny, limonka, cytryna, papierówki, białe kwiaty

Usta: wysoka kwasowość, cytryna, limonka, papierówki, słony finisz

Ogólna ocena: 4/5

Kierunek – taras! ~ Raiz by De Aguirre Family Sauvignon Blanc Maule Valley 2013 z Reala

Przed Wami trzecia pod rząd etykieta z Reala, którą tu opisuję, ale tym razem był to mój własny zakup. Długo szukałam czegoś lekkiego na upalne popołudnie z planszówkami, wertując butelki na kilku piętrach półek. Wreszcie zdecydowałam się na bezpieczne Chile od bezpiecznego producenta, którego butelkę już raz opisywałam. Wino kosztowało około 21 zł i nie zawiodłam się. Nie zawiodłam się do tego stopnia, że w zasadzie z czystym sumieniem Raiz dostaje ode mnie całkiem silną piątkę.

Raiz by De Augirre Family Sauvignon Blanc Maule Valley 2013

Raiz by De Augirre Family Sauvignon Blanc Maule Valley 2013

Jaśniutkie, słomkowo-zielone sauv blanc świeżo, rześko i wesoło pachnie cytrusami i ich skórkami i agrestem, a nawet gdzieś w tle słodkim ananasem. W smaku już mniej owocowe – tu króluje kwasowość i mineralność granicząca ze słonością. Ten słony posmak najbardziej daje o sobie znać na średnim, ale wyrazistym finiszu. Wszystko tak, jak lubię. Nie jadłyśmy z S. niczego konkretnego – pogryzałyśmy głównie owoce i ciastka, ale jeśli łączyć Raiz z jedzeniem, to wydaje mi się, że najlepszą kompanią byłaby dla niego sałatka z vinegretem, biała grillowana ryba i/lub takież białe mięso czyli lekkie, letnie potrawy, które jemy przy okazji niezobowiązujących, tarasowo-podwórkowych spotkań przy stole.

Raiz od Viña De Aguirre pochodzi z Doliny Maule – podregionu znajdującego się w regionie Central Valley, czyli w Dolinie Centralnej. Powtórzmy więc, że jesteśmy w sercu chilijskiego winiarstwa, gdzie panuje śródziemnomorski klimat charakteryzujący się tym, że zimą dużo pada, a latem jest sucho i gorąco. Duże dobowe amplitudy sprawiają, że wina stamtąd mają odpowiedni kręgosłup. Gleby są przede wszystkim gliniaste i piaszczyste, co w najlepszych siedliskach sprzyja wysokiej koncentracji aromatów. Spróbowałam rozcieńczyć Raiz z wodą sodową z dodatkiem lodu, żeby zrobić rześką oranżadkę, jednak nie był to dobry pomysł. Nie warto rozwadniać tego kwasowego kręgosłupa i wyrazistej owocowości, które są największymi atutami Raiz. W wodzie tonie też fajny finisz. Jakkolwiek nie jest to wino tak cudownie aromatyczne i bogate w smaku jak kosztujące wielokrotnie więcej sauv blanc z najlepszych winnic Nowego Świata, ale za cenę oscylującą wokól 20 zł to wino reprezentuje naprawdę niezłą jakość.

Dużo słońca i Andy, które nie pozwalają łagodzącym, pacyficznym wpływom rozwiać się na wszystkie strony. © http://www.winesofchile.org

Oczy: jasnosłomkowe, zielone refleksy

Nos: grejfrut, limonka, cytryna, skórka cytryny, skórka limonki, agrest, ananas

Usta: wyraźna kwasowość, cytrusy, słonawe

Ogólna ocena: 5/5

Spod znaku szarego kamienia ~ Greyrock Hawke’s Bay Sauvignon Blanc 2013 z Biedronki

Kupiłam je, bo: a) to sauvignon blanc, b) pochodzi z Nowej Zelandii oraz c) kosztuje 24,99 zł. Po połączeniu wszystkich trzech punktów powstaje bardzo poważny argument przemawiający za tym, że jednak warto zdecydować się na to wino. Szczególnie, że już wtedy było chwalone parę razy wśród polskich winopisarzy. Być może jestem spóźniona z tą recenzją, bo ogólny hype na Nowy Świat w Biedronce jakby nieco przygasł. Ale zawsze warto przypomnieć Greyrock szczególnie, że butelki na półkach nadal są (przynajmniej w mojej Biedrze). I sezon na szparagi jeszcze trwa, a do szparagów sauvignon blanc pasuje chyba najlepiej! A skąd ten ładny kamień na etykiecie? Sprawdźcie eleganckie dzieła tej rzeźbiarki.

Greyrock Hawke’s Bay Sauvignon Blanc 2013

Greyrock Hawke’s Bay Sauvignon Blanc 2013

Jasnosłomkowe sauvignon blanc pachnie najklasyczniej na świecie agrestem, limonką, grejpfrutem, skórkami cytrusów, świeżo ściętą trawą i – a jakże – mokrymi (zapewne szarymi) kamieniami. Usta też takie, jak trzeba: znów soczysty agrest i grejpfrut – generalnie sporo owocu i całkiem wyraźny cukier resztkowy, wszystko to jednak odpowiednio zbalansowane wyraźną kwasowością, lekką goryczką i średnio długim, słonawym finiszem.

Można przypuszczać, że winogrona miały roku pańskiego 2013 nad Zatoką Hawke całkiem ciepło. Miejsce wytwarzania tego wina znajduje się w okolicy miasta Hastings na zachodnim wybrzeżu nowozelandzkiej Wyspy Północnej. Tam ma swoje winnice producent, firma Greyrock. Hawke’s Bay to jednocześnie nazwa regionu winiarskiego, jakkolwiek nowozelandzkie prawo winiarskie dosyć luźno traktuje podział kraju na regiony i apelacje. Panuje tam umiarkowany, morski klimat, często porównywany do bordoskiego, jednak w Bordeaux jest nieco chłodniej. Gleby są bardzo zróżnicowane, co ma swoje przełożenie na rodzaje winorośli, które się tam uprawia. Akurat w okolicy Hastings występują żwiry pochodzenia aluwialnego, co gwarantuje dobry drenaż wody w tym stosunkowo suchym zakątku kraju. Sauvignon blanc nie jest flagowym szczepem dla tej części Nowej Zelandii – prym wiodą pinot noir, merlot, cabernet franc i cabernet sauvignon, a najpopularniejszą białą odmianą jest chardonnay. Charakterystycznymi cechami win z Nowej Zelandii jest ich mocna struktura i intensywność aromatów. Zdecydowanie są obecne w naszym sauvignon blanc – to będzie bardzo dobrze wydane 24,99.

Hawke's Bay

Winnice, winnice i zaraz ocean. © madmacman.com

Oczy: jasnosłomkowe

Nos: agrest, limonka, grejpfrut, skórki cytrusów, trawa, mokre kamienie

Usta: agrest, grejfrut, wyraźna kwasowość, słonawe

Ogólna ocena: 5/5

Ognista maska z Nowego Świata ~ Máscara de Fuego Sauvignon Blanc 2012 z Biedronki

Kolejna odsłona biedronkowych win spoza Europy. Recenzje tego sauvignon blanc, ale z 2012, są całe dwie – na Winicjatywie i DoTrzechDych – i są na tyle różne, że mogło to skonfundować potencjalnego kupca. Ale to było wtedy, tamte butelki już znikły. Teraz Biedronka oferuje nam kolejny rocznik, 2013, kosztujący, tak jak jego poprzednik, 16,99 zł. Nie mogłam nie schwycić mojego ulubionego szczepu. Kraj pochodzenia – Chile – dawał nadzieję na niskie ryzyko porażki. I owszem, porażki nie było.

Máscara de Fuego Sauvignon Blanc 2012

Máscara de Fuego Sauvignon Blanc 2012

Jasnosłomkowa Máscara buchnęła mi w nos rześkim aromatem mokrych kamieni, ananasa, skoszonej trawy, ziół i agrestu, agrestu, agrestu. Wszystko to, co najbardziej lubię w sauvignon blanc. W ustach ponownie wyraźna kwasowość i ponownie agrest, a do tego skórka cytryny, limonka i grejfrut – generalnie gorzkie cytrusy. Konkretna ilość alkoholu – 13,5% – bardzo dobrze ukryta. I wszystkie te świetne, podstawowe cechy sauvignon blanc byłyby na piątkę, gdyby nie to, że zatańczyły mi w ustach owszem, intensywne, ale stanowczo za krótko.

Wino pochodzi z chilijskiego regionu Central Valley – z hiszpańska Valle Central – a producentem jest, zapewne znany wielu z Was potentat ViñaLosBoldos. Winnice znajdują się w okolicy miasta Requinoa, 100 kilometrów na południe od Santiago. Gleby są tam przeważnie aluwialne, a więc lekkie. Zapewnia to dobry drenaż wody i pozwala korzeniom winorośli głęboko wrastać w podłoże. Klimat jest śródziemnomorski, jednak wpływ chłodnego wiatru znad Andów sprawia, że nie mamy do czynienia z winem o aparycji słodkiej oranżadki. Máscarze nie można odmówić ani kręgosłupa, ani rześkości i owocu, jednak krótki finisz każe nam niedługo cieszyć się żywotnością tego wina. I tylko z tego powodu nie dostało ode mnie piątki. W każdym razie do białej ryby, owoców morza czy sałatki z lekkim winegretem będzie akurat.

Oczy: jasnosłomkowe

Nos: mokre kamienie, ananas, trawa, agrest, zioła

Usta: wyraźna kwasowość, skórka cytryny, agrest, grejfrut, krótki finisz

Ogólna ocena: 4/5