Wino na majówkę ~ Celine & Laurent Tripoz Les Graves Mâcon-Serrières 2016

Jeżeli miałabym pić gamay, to właśnie takie.

Powoli i stopniowo przekonuję się do gamay. W sumie na palcach jednej ręki mogę policzyć etykiety, które sprawiają mi prawdziwą przyjemność. Jeżeli jednak komuś przyjdzie do głowy podjąć ryzyko i zaproponować mi jakieś beaujolais (które powstaje właśnie z tego szczepu), niech sięgnie po wina z takich apelacji, jak Fleurie, Moulin-à-Vent czy Morgon. Przekonałam się, że podczas degustacji w ciemno, niektóre z tamtejszych gamay można czasem pomylić nawet z przyzwoitymi burgundami. No i raczej nigdy nie miewam ochoty na beaujolais nouveau. No dobra, opuszczamy Beaujolais (ileż można), ale zostajemy przy gamay. A więc gdzie się kierujemy? Nieco na północ, czyli oczywiście do Burgundii!

Burgundy

O tu :)

A konkretnie na jej południowe rubieże, do wioski Loché, dosłownie kilka kilometrów od miejscowości Mâcon. Państwo Celine i Laurent Tripoz mają w tej okolicy jedenaście parcel, a Les Graves to jedna z nich – właśnie tutaj powstaje wino o tej samej nazwie, zrobione ze szczepu, który jest bohaterem dzisiejszej opowieści. Celine i Laurent uprawiają najwięcej chardonnay, które zresztą dominuje w całej burgundzkiej apelacji Mâconnais. Małżeństwo Tripoz tłoczy też wina z pinot noir, aligoté, a jedynie 5% produkcji stanowi gamay. Może tylko cieszyć fakt, że tamtejsi winiarze chętnie eksportują swoje gamay, które kompletnie wymyka się (chyba już trochę utartym) stereotypom na temat tego, jak smakuje gamay. A to smakuje odlotowo.

wino na majówkę

Wyobraźcie sobie aromat młodego, różowiutkiego rabarbaru (specjalnie dla Was dźwięk dojrzewającego rabarbaru -> TU) kiwający się obok krzaków czerwonej porzeczki, bukszpanu i dziko rosnących konwalii. I co jeszcze? I jeszcze bardzo ciekawa i bardzo przyjemna nutka świeżego kefiru. Świeżość, świeżość, świeżość, młodość i energia. W ustach Les Graves kłuje kwasowymi szpileczkami i – dla kontrastu – nie przytłacza taninami. Taniny lubię, ale dziś absolutnie za nimi nie tęsknię, jeżeli usta wypełnia mi mnóstwo świeżego owocu z lekkim liściastym niuansem. Wino jest proste, ale tak radosne, że aż prosi się o kolejnego łyka.

Celine & Laurent Tripoz Les Graves Mâcon-Serrières 2016

A po godzinie…

Acidity freaks nie przekonają się, co po godzinie, bo wciągną to wino błyskawicznie i ze smakiem. Ja (jako jeden z nich) uzbroiłam się jednak w ostatki cierpliwości, jakie mi zostały, i wino odsłoniło przed moim nosem więcej słodkich aromatów spod znaku wiśni, a także bardziej wyraźny kwiatowy niuans. Akurat Les Graves warto poświęcić dłuższą chwilę – okazuje się, że nawet taki szczep, jak gamay, może czasem dać tak zwane „wino dla cierpliwych”!

Co bym do niego zjadła? Koniecznie tłustą rybę. Kwasowość tego wina wejdzie w nią jak nóż w masło. A z czym je wypiłam? A z rarytasem warszawskim, i też było super :)

Wino kupicie u Philippe’a de Givenchy w Warszawie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s