Wino z Łysej Góry ~ Château Pesquié Terrasses Rouge Ventoux AOC 2010

Łysa Góra – tak z liguryjskiego można przetłumaczyć nazwę Ventoux – góry, której żadnemu mniej lub bardziej ambitnemu rowerzyście przedstawiać nie trzeba. Znajduje się ona na trasie morderczego Tour de France, a malownicze krajobrazy skłaniają rzesze cyklistów-amatorów do samodzielnego zmierzenia się z górą. A jakby jeszcze Wam brakowało całego poetyckiego romantyzmu związanego z pięknem tego miejsca, to dopowiedzmy, że górę opiewał średniowieczny poeta Petrarka, który rzekomo jako pierwszy od czasów antycznych wspiął się na Ventoux, czym nie omieszkał się pochwalić w jednym ze swoich dzieł.

Z wyżyn liryczniego natchnienia, które w niejednej tkliwej duszy wywoła widok tamtejszych terenów, zejdźmy głęboko pod ziemię.

Winnice  Château Pesquié w apelacji Ventoux AOC leżą na wapieniach, które raz, że idealnie absorbują nadmiar wody, a dwa, nie stanowią trudnej przeszkody dla korzeni winorośli, które drążą głęboko swoimi korzeniami w poszukiwaniu zmagazynowanej w położu wilgoci. Dodajmy jednak, że lokalnie gleby mogą być bardzo zróżnicowane – tu gliny, tam żwiry, a na nich patchwork szczepów winorośli przeznaczonych do blendu. Panuje tu wreszcie słoneczny, ale wietrzny i jednocześnie najzimniejszy w Rodanie Południowym klimat, co zwiększa szansę na wyprodukowanie eleganckich win ze zdrowych owoców wysokiej jakości.

chateau_pesquie_terrasses_rouge

I faktycznie, Terrasses Rouge ma imponującą, bardzo żwawą jak na wiek kwasowość, pachnie soczystymi wiśniami, malinami, jagodami i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Nuty skórzaste i ziołowe (tymianek), wreszcie wyraźnie zaznaczone taniny przydają winu bardziej szlachetnego, „dżentelmeńskiego” charakteru właściwego dla jego wieku. Nadal jest jednak lekkie i niezbyt długie, co sprawia, że zamiast do solidniejszych mięs, bezpieczniej byłoby pić je do drobiu czy wieprzowiny. Z kolei jeżeli macie ochotę na pizzę albo makaron, to raczej niech będą dobrze przyprawione i raczej nie w wersji jarskiej.

Ciekawe są recenzje Winiacza i Jerzego z bloga Winne Okolice, którzy ogólne wrażenie na temat tego wina mieli podobne do mojego, ale wywąchali niekiedy zgoła inne nuty zapachowe. Jak to dobrze, że nie mamy wszyscy podobnych nosów, a raczej mózgów!

Warszawiacy kupią tę butelkę w Przystanku Wino za 39,90 zł.

Oczy: rubinowe, średnio przejrzyste

Nos: wiśnie, maliny, jagody, skóra, czarny pieprz, tymianek

Usta: malina, wiśnia, czereśnia, truskawka, dobra kwasowość, średnie taniny

Ogólna ocena: 4/7

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s