Dwa razy Hiszpania, Włochy raz ~ Degustacja z producentami w Bon Ton Wine & Bar 15.11.2014

Wreszcie miałam możliwość uczestniczyć w kameralnej degustacji w białostockim Bon Ton Wine & Bar. Bardzo lubię takie spotkania, bo można dokładnie „zbadać” wszystkie wina i spokojnie porozmawiać z producentami – i w zasadzie z każdym z kim ma się ochotę. Czasu było dosyć, bo degustacja według planu miała trwać od 16:00 do 22:00. Ostatnio podobna okazja zdarzyła się w Warszawie podczas degustacji win gruzińskich z tym, że tam o producentach tylko słuchaliśmy. Tym razem spotkanie w Bon Tonie zorganizował tamtejszy sommelier, Marcin Korpacz, przy okazji pojawienia się nowych pozycji w zasobach winiarni.

Zaczęłam od stanowiska włoskiego, na którym znalazło się pięć butelek od producenta Leone de Castris z obcasa włoskiego buta, czyli regionu Apulia (wł. Puglia), najbardziej płodnego winiarsko w całych Włoszech. Czterystuletnia winnica znajduje się w niewielkiej miejscowości Salice Salentino w apelacji o tej samej nazwie, inne posiadłości założono w apelacjach Salento, Primitivo di Manduria, wszystkie w południowej części regionu. Przeważają tam gleby gliniasto-piaszczyste, teren jest płaski. Gorący klimat sprawia, że winogrona świetnie dojrzewają, jednak łagodzący wpływ Morza Jońskiego i Adriatyku oddala niebezpieczeństwo braku balansu. Poziom alkoholu w zasadzie wszystkich degustowanych win nie spadał poniżej 14%. Nie odbyło się to jednak kosztem kręgosłupa ani swoistej lekkości. Moimi dwoma faworytami były korzenne, słodkie od alkoholu, a jednocześnie odpowiednio kwasowe i złożone Villa Santera Primitivo di Manduria DOC oraz poważne, porządnie taniczne Per Lui Salice Salentino Reserva DOC, w którym znów 15% alkoholu dało bardzo przyjemną słodycz połączoną z soczystością czarnych owoców. Sprawdzą się doskonale z dobrze przyprawionym czerwonym mięsem.

Warto dodać, że Leone de Castris produkuje też smaczną, delikatną oliwę z oliwek, którą miałam przyjemność spróbować. Oliwa z oliwek to zresztą, obok wina, flagowy produkt Apulii.

Villa Santera Primitivo di Manduria DOC

Villa Santera Primitivo di Manduria DOC

Salice Salentino Riserva Rosso DOC 2011

Salice Salentino Riserva Rosso DOC 2011

Il Medaglione Primitivo Salento IGT

Il Medaglione Primitivo Salento IGT

Per Lui Salice Salentino Reserva DOC

Per Lui Primitivo Salento IGT

Per Lui Salice Salentino Reserva DOC

Per Lui Salice Salentino Reserva DOC

Jednym z dwóch reprezentantów Hiszpanii był producent Bodega Carabal, stacjonujący na samiuteńkim wschodzie apelacji Ribera del Guardiana w dość zróżnicowanym geograficznie regionie Extremadura na południowym zachodzie kraju. W odróżnieniu od południa Apulii, gdzie na palcach dwóch rąk można policzyć uprawiane głównie miejscowe odmiany winogron, w Ribera del Guardiana radośnie tworzy się kupaże i wina odmianowe z 29 szczepów, z tymi międzynarodowymi włącznie. Teren jest pagórkowaty, pokryty aluwialnymi glebami o gliniastym podłożu. Klimat kontynentalny ciepły, z łagodzącym wpływem rzeki Guardiana. Wina od Bodega Carabal częstują obficie aromatami owoców charakterystycznych dla odmian, z których zostały zrobione. Wszystkie to kupaże, a najbardziej doceniłam Carabal 2010 (50% syrah, 35% cabernet sauvignon, 8% graciano, 5% tempranillo). Piękne, designerskie butelki obrazujące cechy terroir były niesamowicie trudne do sfotografowania, tak musiałam je pozyskać z drugiej ręki.

Carabal Ribera del Guardiana DO 2010

Carabal Ribera del Guardiana DO 2010

Carabal Cávea Ribera del Guardiana DO 2009

Carabal Cávea Ribera del Guardiana DO 2009

Carabal Rasgo Ribera del Guardiana 2010

Carabal Rasgo Ribera del Guardiana 2010

Moim absolutnym faworytem okazała się jedna z dwóch butelek z garażowej winnicy Bodega Somonte, które osobiście przywiózł ze sobą Rafael Somonte, producent z Asturii na północy Hiszpanii. Skupia się na organicznej produkcji czerwonych win z ciekawej, miejscowej odmiany prieto picudo i stanowi swego rodzaju wysepkę w morzu białych butelek, jakie wyrabia się w tej części Hiszpanii. Klimat jest tam suchy, kontynentalny, oddzielony górami od Atlantyku. Płaski teren jest położony dosyć wysoko nad poziomem morza, bo 810 metrów, gleby są kredowe i gliniaste. Dzięki temu czerwone wina mają szansę zachować intensywność aromatów i odpowiedni poziom kwasowości. Rafael przywiózł dwa swoje dzieła: lżejsze, ale nadal ekstraktywne Eseuno S¹ 2011 oraz mój hit wieczoru – nieco cięższe, cudownie pachnące truflami Esedos S² 2011. Obydwa wina są pełne aromatów czarnych owoców i przypraw korzennych, które są  zrównoważone odpowiednią kwasowością i krągłymi taninami. Od razu przychodzi mi na myśl sparowanie tych win z hiszpańskim serem manchego albo pieczenią w bogatym, dobrze przyprawionym sosie grzybowym.

Eseuno S¹ Vino by Rafael Somonte 2011

Eseuno S¹ Vino by Rafael Somonte 2011

Esedos S² Vino by Rafael Somonte 2011

Esedos S² Vino by Rafael Somonte 2011

Po degustacji, nie pierwszy zresztą już raz, nasunął mi się dosyć prosty wniosek: winogrona pochodzące z danego obszaru lubią swoją ojczyznę. Dlatego warto produkować i odkrywać wina z odmian endemicznych, albo przynajmniej tych zadomowionych w danym miejscu od wielu wieków. Dziękuję organizatorowi za to, że mogłam w bardzo przyjemny sposób utwierdzić się w tym przekonaniu!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s