Różowy dąb, a nawet dwa, czyli o winie zupełnie nie-dziewczyńskim ~ Dva Duby Rose & Cross Cuvée 2012

Drodzy Panowie! Jeśli wydaje się Wam, że macie przed sobą kolejną kolejną, kamuflującą się pod zwodniczym tytułem recenzję zwyczajnie rześkiego i wytrawnego, ale nadal mocno owocowego różowego wina, jesteście w błędzie. Kliknęliście w odpowiedni link. A skoro już nęcący tytuł zadziałał i kliknęliście, bo macie ochotę na coś innego, konkretnego, a nawet surowego – czytajcie dalej. Odkryłam to wino w zeszłą sobotę na Grand Prix Magazynu „WINO”. (Relacja pojawi się na blogu niebawem, najprawdopodobniej w weekend, kiedy będę miała czas na podsumowanie wszystkiego, co widziałam i zdegustowałam.) Rose & Cross rychło pojawi się w ofercie sklepu winozmoraw.pl.

Dva Duby Rose & Cross Cuvée  2012

Dva Duby Rose & Cross Cuvée 2012

Kolor zupełnie babski – łososiowo różowy. I na tym koniec z jakąkolwiek kobiecością. W nos uderza mineralność, ciekawe nuty apteczne i wyraźna dębina podszyta ziemią i suchymi liśćmi. Jeśli już czuć jakiś owoc, to są to niezbyt nachalne czarne porzeczki, jeżyny i śliwki. W ustach – dziewczęcych charakterystyk nie wykryto. Od razu pojawia się natomiast wyraźna kwasowość, taniny, znów nuty apteczne, lekko przebijający alkohol oraz kwaśne czerwone owoce i jeżyna. Na koniec zaś coś, co dodaje elegancji całej tej półdzikiej mieszance – długi, różany finisz, który bardzo mi się spodobał. Piłam wino bez niczego, ale wyobrażam sobie, że świetnie pasowałoby do ryby albo nawet kurczaka w aromatycznym, ziołowym sosie.

Zanim opowiem o autentyzmie, który praktykują winiarze z firmy Dva Duby – warto powiedzieć, że siedlisko znajduje się w wiosce Dolní Kounice w podregionie Znojemská. Przypomnijmy, że cechami charakterystycznymi tego pagórkowatego obszaru są piaszczysto-gliniaste gleby lessowe, wysokie dobowe amplitudy oraz łagodzący wpływ tamtejszych rzek. Kombinacja takich warunków zapewnia winom bogactwo intensywnych aromatów bez utraty świeżości i rześkości (patrz: recenzja raczej „kobiecego” muškátu moravskiego z lednickiego Salonu Win). Jeśli miałabym spróbować zdefiniować termin „winiarski autentyzm” – można powiedzieć, że jest to szereg działań zmierzających do uwydatnienia cech terroir poprzez biodynamiczną uprawę winorośli i ograniczenie do minimum lub nawet wykluczenie wszelkich chemicznych dodatków, które zakłóciłyby efekt końcowy. Czasem efekt końcowy może okazać się trudny w odbiorze dla części konsumentów wina – Rose & Cross nie posmakuje tym, którzy są przyzwyczajeni do mocno owocowych różowych kompotów. Może natomiast spodobać się winopijcom spragnionym nowych, nietypowych wrażeń.

Oczy: łososiowe

Nos: mineralne, dąb, ziemia, suche liście, zioła, alkohol, czarna porzeczka, jeżyny, śliwki

Usta: wyraźna kwasowość, taniny, nuty apteczne, czerwone owoce, jeżyny, róża, długi finisz

Ogólna ocena: 4/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s