O winie z gliny i nie tylko ~ Degustacja win gruzińskich w Le Salon 17.09.2014 r.

W grę wchodzi 8 tysięcy lat. Od tak dawna ludzie zamieszkujący tereny dzisiejszej Gruzji przerabiają owoce winorośli na wino, przez co Grecy czy Włosi roszczący sobie prawo do posiadania palmy pierwszeństwa w „branży” mogą czuć się nieco zawstydzeni. Co więcej, gruzińska technologia i styl tamtejszych win odbiegają w mniejszym lub większym stopniu od tych, które znamy pijąc wina z Europy czy z Nowego Świata. A wiedzieliście, że w niewielkiej Gruzji jest aż osiemnaście apelacji? O tym wszystkim i jeszcze o wielu innych ciekawostkach opowiadał nam pan Paweł Woźniak, współwłaściciel krakowskiego wine baru Lipowa 6F oraz sklepu Krakó Slow Wines, oferującego naturalne wina z Europy Środkowej.

Degustacja odbyła się już trochę dawno, jednak ani wiedza na temat gruzińskiego winiarstwa, ani oferta sklepu, który nam te wina udostępnił, nie uległy przedawnieniu. Największe emocje na pewno budziły wina wyprodukowane w qvevri – wielkich (5-8 tys. litrów) glinianych amforach, które zakopuje się w ziemi i w takich warunkach odbywa się cały proces produkcji. Sposób ten jest o tyle genialny, że ziemia odpowiednio chłodzi ciepły fermentujący moszcz, potem zaś pozwala prawie gotowemu winu spokojnie dojrzeć. Higieniczne warunki produkcji zapewniają liście orzecha włoskiego, którymi obkłada się wejście do amfory, a puste wnętrze czyści się namoczonymi miotłami z dziurawca i korą czereśni – wszystkie te rośliny mają działanie antyseptyczne. Cała ta arcystara technologia stanowi o wyjątkowości win z tamtego zakątka świata. A oto, jakimi butelkami nas poczęstowano:

Wina kwewrowe:

Kvali 2012 od producenta Archila Guniavy – budzące największą ciekawość, pomarańczowe wino z górzystego Imeretia w zachodniej części Kraju. Niefiltrowane, a więc mętne, przypominające w kolorze niefiltrowane jasne piwo albo zaczynający się krystalizować miód. Mieszanka białych lokalnych odmian: krakhuna, tsitska i tsalikouri. Koniakowe początkowo aromaty zmieniają się w bardziej przystępne nuty suszonych moreli, propolisu i orzechów włoskich z nieco surowym, piwnicznym tłem. Na języku znów suszone morele, dobra kwasowość i wyczuwalne taniny – to wynik prawie 7-miesięcznej maceracji ze skórkami. I na koniec długi, miodowy finisz, który zrównoważył wyraźną „dzikość” wina. Można by je podać na przykład do nietłustej ryby.

Nika Saperavi 2011 od producenta Niki Bakhii z okolic miasta Anaga w Kachetii, położonej na wschodzie kraju. Bardzo udane, ciemnorubinowe, pachnące ziemią, bekonem oraz czereśniami i śliwkami. W ustach proste i żwawe – jak to saperavi – z przewagą kwaśnej wiśni. Dzikie, ale przyjemnie taniczne. Wyśmienite do pasztetu, który nam do tego wina podano. Jak się dowiedziałam – pasztet był niestety francuski, nie gruziński. Warto powiedzieć parę słów o twórcy tego saperavi. Oprócz bycia utalentowanym winiarzem, Nika Bakhia jest założycielem towarzystwa gruzińskich wytwórców używających tradycyjnych amfor do produkcji swoich win. Wreszcie, własnoręcznie numeruje swoje etykiety, a żeby tego było mało, jest też rzeźbiarzem i malarzem, który tworzy własne, fantastyczne etykiety.

Wina wytworzone metodą europejską:

Koncho&Co. Saperavi – przejrzyste, rubinowe wino wyprodukowane w Kachetii, a dokładnie z apelacji Kindzmarauli w dolinie rzeki Alazani, w dużej firmie Koncho&Co. Fermentowane w stalowych kadziach, a w efekcie intensywnie owocowe – w nosie przewaga malin i czereśni z delikatną nutą orzechów laskowych. W ustach wiśnie wraz z pestkami i wypełniające całą jamę ustną taniny. Znów fantastyczne z pasztetem.

Khashmi Saperavi 2011 – kolejne kachetyjskie wino, tym razem od producenta Malkaza Jakeliego, pracującego w rodzinnej posiadłości w okręgu Khashmi, uważanym za najlepsze miejsce dla winiarstwa w Gruzji. Niemal fioletowe, wyważone, pachnące aroniami, jeżynami, zielonym pieprzem i mięsem pieczonym w estragonie. W ustach krągłe, z niezbyt nachalnymi dojrzałymi owocami leśnymi. Słodkie taniny i dobra kwasowość. Oszczędne, ale bardzo eleganckie.

Główni bohaterowie spotkania.

Główni bohaterowie spotkania.

Próba uwiecznienia przelewania ciekłego złota.

Próba uwiecznienia przelewania ciekłego złota.

Na koniec muszę powiedzieć, że wnętrze kameralnej degustatorni Le Salon jest według mnie bardzo udanym przykładem odwagi w projektowaniu tego typu miejsca – industrialna surowość i piwniczne klimaty świetnie zagrały ze…spektakularnym kryształowym żyrandolem. Stylowo, a jednocześnie przytulnie. Oglądałam, słuchałam i degustowałam na zaproszenie Poznaj smaki Gruzji – dziękuję! Zrobiłam serię zdjęć tamtego wieczoru, ale niedługo potem straciłam je bezpowrotnie, dlatego dziękuję również za przesłanie fotek zrobionych przez organizatorów i tym samym uratowanie niniejszej relacji.

Ta wielka jasność na górze to właśnie wspaniały kryształowy żyrandol.

Ta wielka jasność na górze to właśnie wspaniały kryształowy żyrandol.

A tutaj stoją najlepsze, oliwki, jakie jadłam w życiu.

A tutaj stoją najlepsze, oliwki, jakie jadłam w życiu.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “O winie z gliny i nie tylko ~ Degustacja win gruzińskich w Le Salon 17.09.2014 r.

  1. Pingback: Dwa razy Hiszpania, Włochy raz ~ Degustacja z producentami w Bon Ton Wine & Bar 15.11.2014 | Raport z win

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s