Święto win z każdej półki ~ Wielka Wiosenna Degustacja w Winkolekcja Wine Bar 11.04.2014

Mimo chęci uczestnictwa we wszystkich trzech warsztatach byłam w stanie dojechać do Winkolekcji dopiero na godzinę 12:00, kiedy odbyły się warsztaty numer dwa – „Menetou-Salon: Królestwo Sauvignon Blanc”. Uczestnikom spotkania z prowadzącym Nicholasem Bergasse z winnicy Château Viranel z Langwedocji szczerze zazdroszczę.

Na początek liznęłam więc nieco wiedzy na temat nieznanej mi, jak dotąd, apelacji, Menetou-Salon, znajdującej się na północnym wschodzie Doliny Loary. Warsztaty pt. „Menetou-Salon: Królestwo Sauvignon Blanc” z lingwistyczną pomocą pana Sławomira Chrzczonowicza poprowadził Paul-Henry Pellé z winiarni Domaine Henry Pellé. Firma ma też swoją winnicę w Sancerre. Na pierwszy ogień poszły więc dwa białe wina z każdej apelacji i ja osobiście zakochałam się w agrestowo-ananasowo-mineralnym sauvignon blanc z Menetou-Salon z 2012 roku. Cecha charakterystyczna: niesamowita świeżość i rześkość dzięki braku beczki, fermentacji mlekowej i wreszcie dzięki 7-8 miesiącom przebywania wina sur lie (nad osadem z drożdży). Dostaliśmy też bogatsze i krąglejsze beczkowane sauvignon blanc z Sancerre z tego samego rocznika, jednak będę obstawać przy Menetou-Salon. Z kolei inaczej było z pinot noir – ten zrobiony w Sancerre (też rocznik 2012) bardziej mi się spodobał. Był bardziej elegancki i mniej pestkowy, niż jego kuzyn z Menetou-Salon. Jednak, generalnie rzecz ujmując, nie dorosłam jeszcze do tego, żeby być miłośniczką tego szczepu. O ile jest jakakolwiek szansa na to, że kiedykolwiek się nią stanę.

Paul-Henry Pellé i Sławomir Chrzczonowicz

Paul-Henry Pellé i Sławomir Chrzczonowicz w roli tłumacza i objaśniacza.

Menetou-Salon Les Bornés i Sancerre La Croix  au Garde

Białe Menetou-Salon Les Bornés 2012 i Sancerre La Croix au Garde 2012…

czerwone Sancerre La Croux au Garde 2012 i Menetou-Salon Les Bornés 2012

…i czerwone Sancerre La Croix au Garde 2012 i Menetou-Salon Les Bornés 2012

Warsztaty numer dwa pt. „Pingus, Gaja, Lageder, Musar, Cabannieux, Mesa – wybitni producenci, wielkie wina” zaczęły się o 13:00 i poprowadził je już sam pan Sławek. Na pierwszy ogień poszło Vermentino di Sardignena DOC 2012 – połączenie rześkości mokrej kredy i aromatów egzotycznych owoców, z których na języku wyraźnie przeważało mango, nie pozbawione kwasowego kręgosłupa. Potem – totalna zmiana stylu. Dostaliśmy Château de Chantegrive Graves 2010, mieszankę pół na pół sauvignon blanc i semillon. O jego aromatach panowie mówili „wiciokrzew”, „akacja” i „owoc głogu”, a moim jedynym, nieodpartym skojarzeniem była kocia kuweta. W smaku wino całkiem potężne, pokrzywowe, z goryczką na długim finiszu, ale też łagodzącym towarzystwem brzoskwini. Moje kubki smakowe odpoczęły przy pełnym i wyrazistym, a jednocześnie orzeźwiającym Löwengang Chardonnay 2010 Alois Lageder z Alto Adige (południowy Tyrol). Świetna równowaga między pochodzącymi z beczki nutami kokosa, prażonych migdałów i wanilii a świeżością tropikalnych owoców i odpowiednią kwasowością. Dalej już było czerwono. Tempranillo Psi 2010 Dominio de Pingus z Ribera del Duero poczęstowało nas subtelnymi aromatami czerwonej porzeczki i gorzkiej czekolady, a na języku –  młodymi, „zielonymi” taninami zrównoważonymi eleganckim owocem i znów gorzką czekoladą. Przedostatni Dagromis Barolo DOCG 2008 z winnicy Gaja popieścił aromatami porzeczek, jagód i pieprzu oraz solidną strukturą, soczystym owocem, a jednocześnie krągłością i niezbyt agresywnymi taninami. Na koniec robiące na wszystkich duże wrażenie libańskie Château Musar Red 2005, mieszanka cabernet sauvignon, cinsault i carignan. Mój umysł ledwo ogarnął to wino – w nos uderzyły zwierzęce aromaty, a do tego miód, egzotyczne przyprawy, cedr, lukrecja, wanilia, czekolada i zapewne cała masa innych rzeczy. W ustach znów bogactwo ziół i przypraw oraz wyraźny smak pieczonej śliwki, a to wszystko zrównoważone wyraźnymi, ale nieco wygładzonymi taninami i dobrą kwasowością. Podsumowując warsztaty numer dwa jednym zdaniem, Winkolekcja zafundowała mi niezapomnianą wycieczkę edukacyjną, za którą bardzo dziękuję.

winkolekcja wino czerwone białe

Bogactwo!

Potem przerwa na niespodziewanie obfity obiad w chińskim barze nieopodal, którego nazwy nie pomnę. O 17:00 zaczęła się otwarta część imprezy. Zleciał się pełen przekrój winopijców – od koneserów i ludzi z branży do nieobytych z winem młodych amatorów winnych doznań, szukających czegoś przystępnego, najlepiej słodkiego lub pół. Zawiedzionych brakiem tego typu win.  Szkoda, bo wyjątkowych win do dyspozycji/degustacji była moc – od francuskich, przez włoskie i austriackie po hiszpańskie i wreszcie wina z Nowego Świata reprezentowane przez etykiety z Chile, RPA i Izraela. Było też stoisko z delikatnymi hiszpańskimi oliwami z oliwek producenta Valle de Ricote, których można było skosztować ze świeżą bagietką. Organizator nie zostawił nas jednak o samej bułce – z boku stał szwedzki stół z prostymi, ale wyśmienitymi mięsno – bagietkowymi zagrychami, sponsorowanymi m. in. przez firmę Indykpol.

oliwa Valle de Ricote

Oliwy Valle de Ricote miały duże wzięcie

Żeby moja relacja nie zrobiła się przydługa, wymienię tylko te wina które zwróciły moją szczególną uwagę. I tak, niezrównanym zwycięzcą z Francji był Paul-Henry Pellé i jego białe wina. Mocne alkohole sobie darowałam i przeskoczyłam na stoisko Domu Szampana – stamtąd wzięłabym wszystko po kolei, gdyby tylko było mnie stać. W tym miejscu wrócę do pięknego, klasycznego szampana Bollinger Special Cuveé ze stoiska francuskiego, który zresztą szybko się skończył – ciekawe, jaką rolę odegrał tu prestiż producenta, a jaką faktyczne umiłowanie dla charakterystycznych, drożdżowych nut.

Na stoisku włoskim rozpłynęłam się przy Folle Primitivo di Manduria 2010 – ciężkim i tanicznym, ale zrównoważonym słodyczą suszonych owoców. Z niższej półki urzekło mnie młodsze, aromatyczne Campo Marino Primitivo di Manduria 2012 DOC i równie pachnące, ale bardziej taniczne Lucarelli Negroamaro Puglia IGT – to ostatnie zabrałam do domu.

Campo Marino Primitivo di Manduria 2012 DOC

Campo Marino Primitivo di Manduria 2012 DOC

Lucarelli Negroamaro Puglia IGT

Lucarelli Negroamaro Puglia IGT

Z win austriackich zgarnęłabym PEPP Zweigelt Rosé –  radosne, świeże i owocowe, ale z porządnym chluśnięciem mineralnej bryzy. Zgarnęłabym, gdyby tylko było w ofercie – na to musimy jeszcze poczekać. Z kolei moim zdecydowanym faworytem z Hiszpanii okazał się Acústic Montsant DO, owocowy, ale elegancki i aksamitnie taniczny kupaż szczepów garnatxa (garnacha) i samsó (cariñena). Spodobało mi też trochę tańsze i bardziej owocowe, ale nadal eleganckie Baigorri Maceración Carbónica DOCa. (Gdzie się podziały moje zdjęcia???)

I wreszcie stoisko nowoświatowe, z którego najciekawszy okazał się świetny Trisquel Sauvignon Blanc 2012 z apelacji Leyda w Chile o łodygowo-cytrusowo-paprykowych aromatach oraz rześkim, ale skoncentrowanym smaku. Natomiast ze sobą zabrałam bogate i owocowe, ale przygaszone elegancką wanilią Aresti Chardonnay Reserve Limited Release 2013 z Casablanki.

Trisquel Sauvignon Blanc 2012

Trisquel Sauvignon Blanc 2012

Chardonnay Reserve Limited Release 2013

Aresti Chardonnay Reserve Special Release 2013

Z kolei spośród win z RPA najbardziej przypadł mi do gustu Delheim Chenin Blanc Stellenbosch 2012. Tak, jak lubię – orzeźwiająca bryza, egzotyczne owoce i cytrusy. Wspomnę jeszcze o mocno owocowym w nosie i na języku, ale dość potężnym Delheim Pinotage Stellenbosch 2009.

Delheim Chenin Blanc Stellenbosch 2012

Delheim Chenin Blanc Stellenbosch 2012

Delheim Pinotage Stellenbosch 2009

Delheim Pinotage Stellenbosch 2009

Jeśli chodzi o ofertę z Izraela, to zwróciłam uwagę na Carmel Ridge Red 2006 z Samarii. Mieszanka carignan, petite sirah, shiraz i cabernet sauvignon dała nam łagodne i eleganckie aromaty owoców, wanilii i dymu. W smaku podobna, ale żywsza owocowość.

Carmel Ridge Red Shomron 2006

Carmel Ridge Red Shomron 2006

O 20:00 już miałam się zbierać, ale okazało się, że mój kierowca trochę zamarudził i miałam czas wrócić do win. W zasadzie nie było już do czego wracać, bo stoiska powoli się zwijały, odświeżyłam więc kubki smakowe tym, co zostało, a szczęśliwie zostało owocowe i rześkie Prosecco Belstar Spumante DOC.

Prosecco Belstar Spumante DOC

Prosecco Belstar Spumante DOC

Na koniec serdeczne dzięki dla organizatorów za zaproszenie i gratuluję udanej kolekcji win. Czekam na kolejną wiosnę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s