Jeden na jednego ~ Mano a Mano Tempranillo 2011 Vino de la Tierra de Castilla z Festusa

Tak najtrafniej można przełożyć hiszpańskie (i portugalskie) sformułowanie mano a mano, oznaczające niegdyś walkę byków, dobrze znaną i – niestety – nadal praktykowaną w świecie iberoamerykańskim. Ciekawe, że na etykiecie nie ma żadnego byka, ale…koń i piesek. Jak się potem okazało, są to elementy logotypu producenta. Znając gust estetyczny P. nie dziwię się, że zgarnął tę prostą, ale efektowną butelkę w gdańskim Festusie za około 47 zł w promocji, razem z również przecenioną Manon. Normalnie Mano a Mano kosztuje około 60 zł. Jakkolwiek nazwa wina przywodzi na myśl walkę, to żadnej walki ani w aromatach, ani w smakach, nie zauważyłam. No, może odrobinę po męsku kontrolowanej agresji.

Mano a Mano Tempranillo 2011 Vino de la Tierra de Castilla

Mano a Mano Tempranillo 2011 Vino de la Tierra de Castilla

Mano a Mano to w 100% tempranillo. W kieliszku rubinowe i nieprzejrzyste, na początku urzekło  zapachem czekolady, ciemnych owoców leśnych (jeżyna, jagoda) i wiśni. Potem rozwinęły się aromaty dymne i beczkowe, a wreszcie paprykowe. Warto w tym miejscu dodać, że wino miało  do czynienia przez, na szczęście, krótki czas, z francuskim dębem. W ustach z kolei na pierwszy plan wysunęły się aksamitne taniny i dosyć wyraźny alkohol (bo i jest go trochę – 14,5%), ale zbalansowała je średnia kwasowość i intensywne owoce – wyczułam śliwki, wiśnie i maliny. Na koniec język popieścił całkiem długi, beczkowo-ziołowy finisz. Byłam bardzo zadowolona i chciałabym pić takie wino codziennie, jednak, nawet przecenione, w moim przypadku kwalifikuje się raczej na wino od święta.

Mano a Mano pochodzi z gorącej i suchej Kastylii–La Manchy, o której już pisałam w przypadku wina Manon, a które zresztą też było zrobione ze szczepu tempranillo. Na dodatek Mano a Mano pochodzi z tego samego rocznika i od tego samego producenta – Bodegas Mano a Mano. Mamy więc chyba do czynienia z winem, z którym jego twórca chciał utożsamić styl całej winiarni. Jeśli tak jest, to ja tę winiarnię bardzo lubię. Mano a Mano, w odróżnieniu od Manon, przedstawia „męski” charakter, ale zapewniam, że nie jest skierowany tylko do odbiorców płci brzydkiej. Co do oceny, to wino nie dostanie ode mnie piątki tylko i wyłącznie z tego powodu, że przy jego normalnej cenie – około 60 zł – nie odważyłabym się po nie sięgnąć. Ale kogo stać, to mówię, że warto.

Oczy: rubinowe, nieprzejrzyste

Nos: czekolada, jeżyny, jagody, maliny, wiśnie, dym, beczka, papryka

Usta: aksamitne taniny, wyraźny alkohol, śliwki, wiśnie, maliny, beczka, zioła, średnia kwasowość

Ogólna ocena: 4/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s