Pisanie dla niektórych – wino dla wszystkich ~ Zlot Blogosfery Winiarskiej

Takie jest moje wyobrażenie sytuacji, jaka powinna mieć miejsce w tym uroczym mikrokosmosie, gdzie po jednej stronie płynnej i niejednoznacznej granicy piszą blogerzy i dziennikarze winiarscy, a po drugiej – ich wypociny czytają mniej lub bardziej zaawansowani winopijcy. Swoją myśl rozwinę i podsumuję w ostatnim akapicie, tak więc osoby zainteresowane tylko tą kwestią mogą już w tym momencie zjechać w dół. Pozostałych zapraszam do lektury możliwie zwięzłej relacji z 1. Zlotu Blogosfery Winiarskiej w Warszawie, która odbyła się 8. marca 2014 r. w bardzo gustownym hotelu Mamaison le Regina.

Po powitaniu uczestników przez Wojciecha Bońkowskiego nastąpiło zabawne, ale treściwe wystąpienie Tima Atkina, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu piszącemu o winie, ani zawodowo zajmującemu się winami. Dziennikarz wyraźnie postawił granicę między wine criticism, wine journalism a wine blogerring, największą renomę przyznając temu pierwszemu. Niemniej najbardziej wryła mi się w pamięć jedna jego sentencja: ‘Wine is fun’ i ta oczywista oczywistość towarzyszyła mi przy rozmowach, jakie wywiązały się w czasie i po panelu dyskusyjnym z udziałem Andrzeja Daszkiewicza z Magazynu WINO, Marcina Jagodzińskiego z Enofazy i Kuby Janickiego z Kontretykiety. Dowiedzieliśmy się trochę o historii pisania na świecie i w Polsce i okazało się, ze ta światowa jest o 20 lat starsza, niż nasza rodzima, która zaczęła się w początkach XXI wieku dzięki… Shurikenowi. Jak to mówią kibice – KMWTW.

O wystąpieniu Tomasza Machały z NaTemat.pl, jakie nastąpiło potem przeczytacie w ostatnim akapicie, bo to ono wzbudziło największe emocje, a dyskusja, jaka przy jego okazji rozgprzała dała mi najwięcej do myślenia i skrystalizowała moją opinię co do sensowności blogowania.

Po krótkiej przerwie na kawę i croissanta wracamy do blogerskiego dokształcania się. Dwie prezentacje pokazały nam, jak najlepiej, brzydko mówiąc, „sprzedać” nasz, brzydko mówiąc, content. Specjalista SEO Artur Wygryz wymienił nam kilka metod pozycjonowania, a fotograf Maciej Biernacki zaprezentował, jak zrobić efektowne zdjęcie całej butelce, butelce wraz z tłem, i w końcu samej etykiecie. Nie zdradzając cennych szczegółów wspomnę tylko, że warto zainwestować w plastelinę, czarny brystol i latarkę.

Na slajdzie modelowe zdjęcie butelki.

Modelowe zdjęcie butelki.

Znów przerwa, tym razem na lunch, i wreszcie przeszliśmy do ściśle „merytorycznej” treści Zlotu. Najpierw Sławomir Chrzczonowicz i Wojciech Bońkowski pokazali nam na przykładach podstawowe cechy win niezepsutych i zepsutych – jako średniozaawansowana winopijczyni dziękuję Panom za bezcenne wskazówki. Mam małe doświadczenie z winami korkowymi czy dotkniętymi lotną kwasowością.

Czerwona część szkolenia

Czerwona część szkolenia

Następnie smakowite potrawy zapijaliśmy ciekawymi winami z oferty szczodrego sponsora, dobranymi przez sommelierów Michała Jancika i Pawła Białęckiego. Było pysznie i czasem kontrowersyjnie, a więc najlepiej.

„Carpaccio z tuńczyka obtaczane w orientalnym pyle, chutney z mango i rokitnika”
+ Bissinger Champagne Brut
+ Dog Point Marlborough Sauvignon Blanc Section 94 2010

„Filet z dorsza z łuską ziemniaczaną, salsa pomidorowo-imbirowa i świeża kolendra”
+ SCVB Alsace Riesling Grand Cru Munschberg 2012
+ Ca’ di Frara Oltrepo Pavese Riesling Vendemmia Tardiva 2012

„Pieczona pierś z kaczki barbaryjskiej z sosem śliwkowo-imbirowym”
+ Philippe de Bois d’Arnault Rully Rouge La Combe 2011
+ Weingut Max Ferd. Richter Graacher Himmelreich Riesling Kabinett 2011

„Coulummiers de Caractere”
+ Chateau de Camensac Haut-Medoc 5e Grand CRU Classe 2004
+ Pravis Vigneti delle Dolomiti L’Ora 2010

Wreszcie znowu spotkaliśmy się z Timem Atkinem na przekrojowej degustacji win burgundzkich – wybrałam ją spośród trzech dostępnych (do wyboru były Włochy i Bordeaux). I powiem Wam, że potwierdziła się zasada, że przy wyborze wina najlepiej jest zwracać uwagę na godnego zaufania producenta, z drugiej jednak strony niekoniecznie musi być to producent najbardziej prestiżowy.

Słuchamy...

Słuchamy…

...i uczymy się.

…i uczymy się.

Burgundii część biała...

Burgundii część biała…

...i czerwona.

…i czerwona.

I podsumowanie. ‘Wine is fun’ przypominało mi się, gdy słuchałam  sprzecznych opinii co do tego, jaka jest i czy w ogóle istnieje różnica między dziennikarzem a blogerem podczas wystąpienia Tomasza Machały. Sformułowałabym refleksję, do której wstęp zamieściłam w tytule postu, a która brzmi mniej więcej tak: niech o winie piszą raczej Ci, którzy potrafią to robić i którzy w wiedzy o winie stoją o schodek wyżej od przeciętnego winopijcy, ale niech nie starają się pisać tak, żeby ów przeciętny winopijca rezygnował z czytania artykułu już po trzech zdaniach. Mam bowiem marzenie, w którym każdy Polak ze smakiem i świadomie wypija dwie butelki średniopółkowego wina tygodniowo. Gdzie będzie źródło tej świadomości? Oczywiście w winiarskim internecie, który my tworzymy. Tak więc pisać, pisać zdecydowanie. Natomiast jeśli przyznamy rację stwierdzeniu, że jakość profesjonalnego („dziennikarskiego”) pisania wykazuje tendencję spadkową, to ja przyszłość pisania amatorskiego („blogerskiego”) widzę w jasnych barwach szczególnie, że o winie można, a nawet trzeba pisać w sposób zmysłowy, a więc emocjonalny. Ponieważ to właśnie emocje najlepiej trafiają do odbiorców. Nie widzę jednak miejsca w „jakościowej” winiarskiej blogosferze dla nie umiejących pisać i nieprzygotowanych merytorycznie autorów. My jako blogerzy mamy bardzo dużo do zrobienia, ponieważ pracujemy na wyrafinowanych doznaniach. Sztuką jest przybliżenie ich tym, którzy dziś być może jeszcze nie wiedzą, że lubią wino.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Pisanie dla niektórych – wino dla wszystkich ~ Zlot Blogosfery Winiarskiej

  1. Z przyjemnością przeczytałem Twój opis naszego, blogerskiego spotkania. Tekst jest dość długi, a jednak bez dłużyzn. Tim Atkin byłby zadowolony :) Pozdrawiam!

    • A tymczasem dopiero dziś, o wyspanej głowie przeczytałam pełen literówek tekst i porządnie go poprawiłam. Dzięki za dobre słowo i mam nadzieję, że następnym razem się nie miniemy i chociaż uściśniemy sobie ręce :)

  2. ehhh…, ale Pani Iza nie słuchała na prezentacji!;)

    Od zeszłej soboty nie wrzucamy na bloga plików zdjęć z nazwami „dsc_0149.jpg”, tylko „burgundii-czerwone.jpg” :)
    Warto też nie podlinkowywać zdjęć, a „osadzać” je we wpisie.
    Przykład optymalnego uzupełnienia pól przy umieszczaniu zdjęć w WP:

    :)
    Pozdrawiam i samych fajnych pozycji życzę!

  3. Pingback: I Zlot Blogosfery winiarskiej | Winicjatywa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s