Cztery twarze beaujolais ~ Kobiety i Wino w Galerii Freta 22.11.2013

Beaujolais miewa różne oblicza. Jeśli któremukolwiek z Czytelników wydawało się dotychczas, że ten burgundzki młodzieniec to wyłącznie mniejszy lub większy kwasior o płaskim smaku owocowej gumy balonowej i bananów, to śpieszę donieść, że rzeczywistość okazuje się nie aż tak jednowymiarowa.  A przynajmniej w tym roku. Miałam szansę przekonać się o tym na degustacji tegorocznych beaujolais nouveau, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kobiety i Wino, która odbyła się w zeszły czwartek w klimatycznych wnętrzach Galerii Freta w Warszawie.

Na początek chciałabym pięknie podziękować obydwu Monikom, Basi Lejkowskiej, Ewie Relidzyńskiej i wszystkim Paniom, które maczały palce w organizacji tego spotkania. Było smakowicie, różnorodnie i  pouczająco. A przede wszystkim bardzo miło!

Co do samej degustacji. Zanim otwarto pierwsze beaujolais, jako aperitif popijałyśmy pyszne, rześkie i pobudzające ślinianki Furlan Conegliano Valdobbiadene Prosecco Superiore DOCG przyniesione przez Basię z jej krakowskiej winiarnio-restauracji Vintage. Po kilku słowach powitania i wprowadzenia w temat Monika Bielka-Vescovi zaleciła kelnerom rozlać do kieliszków polskie tegoroczne Świętomarcińskie Rondo z Winnicy Srebrna Góra – takie polskie beaujolais. W kieliszku piękne, nieprzejrzyste i prawie fioletowe, intensywnie pachniało śliwkami, malinami i – charakterystycznymi dla odmiany rondo – świeżymi burakami. Przez te aromaty przebijał też alkohol, ale zrównoważył to delikatny smak czerwonych owoców, śliwek i jagód, lekkość i prawie całkowity brak tanin, co niektórym z Pań nie przypadło do gustu. Do tego raczej krótki finisz, przez co najlepiej pić to wino do jakiegoś prostego, ale treściwego dania. Oczywiście polskiego!

Świętoimarcińskie Srebrna Góra Kraków 2013

Wino Świętomarcińskie Srebrna Góra 2013

Pogryzając przekąski zabrałyśmy się za stereotypowy wręcz przykład beaujolais nouveau. Było nim wino z winnicy Bouchard Pere & Fils. Za dużo nie dało się o nim powiedzieć. Rubinowe i przejrzyste zapowiadało lekkie ciało. I faktycznie:  zarówno wśród aromatów, jak i smaków znalazły się banany, były też truskawki i oczywiście guma do żucia. Taniny raczej znikome. Ciekawa okazała się jedynie delikatna metaliczność, jaką wyczułam na języku.

Moim (i nie tylko moim) zdecydowanym faworytem było ciemnorubinowy gamay autorstwa Josepha Drouhina – drugie z czterech próbowanych przez nas beaujolais nouveau. Znalazłam w nim zarówno radosne aromaty landrynek, bananów i gumy do żucia, ale też nuty korzenne, które uwielbiam. Na języku intensywne czereśnie, delikatna kwasowość i subtelnie, ale wyraźnie zaznaczona obecność tanin. Monika Bielka-Vescovi wysnuła przypuszczenie, że ta wersja beaujolais ma szansę najbardziej przemówić do polskich konsumentów. I cóż, mi spodobała się najbardziej, chociaż 30-parę złotych nadal dla ogromnej części Polaków nie jest zbytnio atrakcyjna. Mimo to dla kogoś, kto chce poszerzać swoje winne horyzonty taka cena jest raczej do przełknięcia.

Beaujolais Nouveau AOC Joseph Drouhin Primeur

Beaujolais Nouveau Joseph Drouhin Primeur AOC 2013

Jako numer trzy spróbowałyśmy Terres Dorees Cuvée Première 2013 Jeana Paula Bruna. Było to jedyne spośród wszystkim degustowanych przez nas beaujolais, do którego produkcji nie użyto holenderskich drożdży hodowanych na pomidorach. To właśnie tym drożdżom zawdzięczamy charakterystyczne dla beaujolais aromaty bananów i gumy balonowej. W tym cuvée tego rodzaju dodatku zabrakło, a więc na intensywnie rubinowym kolorze jego podobieństwo do reszty próbowanych tamtego wieczora win się kończyło. Nos co prawda lekko owocowy, ale brakowało w nim tych charakterystycznych słodkich bananów. Dało się za to wyczuć wyraźne nuty mineralne. Do tego najintensywniejsze taniny i najwyższy poziom kwasowości wśród wszystkich degustowanych beaujolais. Określiłabym to wino jako „surowe”. Zyskało najmniejsze uznanie wśród Pań, ale kilka z nich (między innym Ewa Relidzyńska) uznało je za swojego faworyta.

Czwartym i ostatnim młodocianym gamayem był produkt Alberta Bichota z podregionu Villages, leżącego w środkowej części Beaujolais. Mamy więc tutaj do czynienia z oczkiem wyżej w hierarchii win z tego regionu, ponieważ wszystkich poprzednie degustowane przez nas gamaye pochodziły z najbardziej na południe wysuniętego podregionu, gdzie wytwarza się najprostsze i najtańsze beaujolais nouveau. To z Villages było – podobnie jak większość kuzynów – ciemnorubinowe, a wśród aromatów przeważały delikatne czerwone owoce i banany. W ustach umiarkowana kwasowość, którą łagodziły dodatkowo smaki malin, truskawek i jagód.

Od lewej wszyscy bohaterowie czwartkowej degustacji:

Bohaterowie czwartkowej degustacji

Beaujolais-Villages Alberta Bichota piłam też w domu do swojskich pierogów z mięsem wołowo-indyczym (sama lepiłam!) i potwierdziło się zdanie Moniki Bielki-Vescovi, że beaujolais nouveau dobrze zgra się z polskimi potrawami. Jednak uwaga na połączenie tego i innych, co bardziej kwasowych beaujolais z – przykładowo – kapustą, bo kwasy zawarte i tu, i tu spotęgują się nawzajem. Przekonałyśmy się o tym podczas degustacji, zagryzając to beaujolais pierogami z kapustą i grzybami. Do reszty treściwych i tłustawych polskich potraw beaujolais będzie pasowało znakomicie.

Na koniec spotkania otwarto jeszcze dwa niezwykle przyjemne białe wina. Pierwszym z nich był miodowo-kwiatowy półsłodki Weingut Gebrüder Ludwig Riesling Kabinett 2012. Drugie to ciasteczkowy, a jednocześnie cytrusowy i rześki Muscadet-Sèvre et Maine sur Lie AOC z Domaine de l’Alouette. Przywiozła je ze sobą Ewa Pariselle z Winnic Loary. Przypomniały mi się ostatnie w moim życiu wakacje.

Parę słów podsumowania. Podczas czwartkowego spotkania padło stwierdzenie, że beaujolais ma szansę na sukces na polskim rynku, ponieważ jest w stanie wstrzelić się w gusta Polaków, lubiących intensywnie owocowe i umiarkowanie kwasowe wina. Możliwe, że jest w tym trochę racji, bo właśnie popijając beaujolais do pierogów P., nie będący wielkim amatorem tego trunku oznajmił: „Niech żyje wino!” Jeśli mamy krzewić kulturę picia napoju bogów w naszym wódczanym narodzie, to dlaczego nie wspomóc się właśnie beaujolais?

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Cztery twarze beaujolais ~ Kobiety i Wino w Galerii Freta 22.11.2013

  1. „….Monika Bielka-Vescovi zaleciła kelnerom rozlać do kieliszków polskie tegoroczne Świętomarcińskie Rondo z Winnicy Srebrna Góra – takie polskie beaujolais….”
    Myślę,że miała Pani na myśli „takie polskie nouveau” ,bo w przeciwnym wypadku potwierdza Pani stereotyp ,,że Beaujolais to synonim młodego kwaśnego wina. A przecież dalej w tekście padają zaprzeczenia tego utartego myślenia. Brun ,Drouhin robią co roku wina na poziomie odstającym mocno od „kwaśnej gumy balonowej i banana” Pracujmy nad ty by Beaujolais nie kojarzyło się tylko z Nouveau .Raz w roku jest ku temu świetna okazja. Wszyscy zyskają na takiej lekcji.

    • Panie Grzegorzu, oczywista sprawa, że moim zamiarem nie było dalsze ucieranie tego myślenia, że młode = kwaśne. Jak Pan słusznie zauważył, cały mój tekst zmierzał do zaprzeczenia temu stereotypowi. Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten szczegół, który faktycznie może trochę zbijać z tropu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s