Potrzebuję nowego aparatu fotograficznego ~ ENOEXPO 2013

Do powyższego wniosku doszłam przeglądając zdjęcia, które zrobiłam zarówno uczestnikom, jak i winom tegorocznego ENOEXPO. Jednak ta notka absolutnie nie będzie zdominowana tematem braku sprzętu fotograficznego, o to proszę się nie bać.

Wielu już napisało o tych targach w Krakowie, a szczególnie zadowoleni laureaci konkursu na winiarskiego bloga roku organizowanego przez magazyn Czas Wina, którym jeszcze raz serdecznie gratuluję i proszę o więcej, jak to się brzydko mówi, „kontentu”. Takoż i ja dołączę swoje skromne trzy grosze, starając się nie powielać tego, co już zostało napisane. Moje grosze są o tyle skromne, że pojechałam do Krakowa jako kompletny nuworysz. Niemniej, ograniczona czasem, miałam okazję spróbować kilku naprawdę wyjątkowych win i poznać wiele wyjątkowych osób. Ale po kolei.

Pierwszym punktem programu było rozdanie nagród we wspomnianym konkursie, które poprzedziły krótkie przemowy członków jury ubolewających nad rosnącym z roku na rok poziomem blogów poświęconych tematyce win, które to zjawisko wymusza na winiarskich wydawnictwach prasowych tym bardziej wytężoną pracę nad atrakcyjnością swojej zawartości. Nie czułam się bezpośrednią adresatką tych pochwał, ale mam nadzieję, że za rok mój blog rozwinie się na tyle, że moje amatorskie zakompleksienie zmaleje choć odrobinę.

Laureaci konkursu na winiarski blog roku wraz z szacownym jury

Laureaci konkursu na winiarski blog roku wraz z szacownym jury

Po ogłoszeniu wyników konkursu i rozdaniu nagród pan Michał Bardel urządził nam krótką, acz intensywną komentowaną degustację „Rara Vitis”. Piliśmy (i z żalem wypluwaliśmy…) wina zrobione z rzadko spotykanych szczepów i z każdą kolejną lampką pojawiało się w moim życiu nowe, ekscytujące odkrycie, które zapamiętam na długo. Już dawno nie piłam tak ciekawych, złożonych i ekstraktywnych win, szczególnie tych czerwonych. Moja uwaga skupiła się właśnie na nich, być może z powodu mojej raczej ubogiej, jak sądzę, pamięci do zapachów, którymi buchały z kieliszka białe wina, które wtedy degustowaliśmy. Zresztą, długo nie mogłam dojść, co wyczuwałam w czerwonych, bo były to aromaty zupełnie niecodzienne i absolutnie zniewalające.

Michał Bardel czuwa nad perfekcją podania

Michał Bardel czuwa nad perfekcją podania

Główni bohaterowie degustacji

Główni bohaterowie degustacji „Rara Vitis”

Pierwszym z degustowanych unikatów było białe chasselas ze Szwajcarii, które pieściło nos delikatnymi, trochę niedojrzałymi brzoskwiniami i jabłkami, a język mineralnością i lekkim owocem. Numerem dwa było – znów białe i również ze Szwajcarii – petite arvine, podobne w zapachu do furminta, ale w smaku całkiem inne, bo łączące w zaskakujący sposób rabarbar z cytrusową słodyczą, rześkość z lekką goryczką. Trzeci w kolejce był czerwony cabernet cubin z Palatynatu, czyli potomek cabernet sauvignon i blaufrankisch. Zupełnie nieprzejrzyste, ciemborubinowe zawierało dużo żywego, bogatego ekstraktu z porzeczkową podstawą. Czwarta, hiszpańska czerwona mencia okazała się moim faworytem. Niemal fioletowa i tak samo nieprzejrzysta jak poprzednik, czarowała fiołkowym aromatem z nutą beczki i idealną równowagą owocowej słodyczy i kwasowości. Degustację skończyliśmy czerwonym petit verdot, także z Hiszpanii, którego miodowo-drewniano-leśnoowocowe zapachy zrównoważone masywnymi taninami zniechęciły nas do odejścia od stołu. Niestety trzeba było kończyć i dać nura między stoiska producentów i importerów win niemal z całego świata, a czas uciekał.

Z bólem serca wylewaliśmy

Z bólem serca wylewaliśmy

Miałam sprecyzowane cele – przede wszystkim chciałam spróbować jakiegoś wina z Polski. Moją uwagę zwrócił zeszłoroczny regent z lubuskiej Winnicy Saint Vincent. Bogaty, beczkowo-czarnoowocowy bukiet poparty intensywnym smakiem owoców leśnych i śliwek i wreszcie przemiła słodycz z dodatkiem aksamitnych tanin. Od tamtego momentu postanowiłam uważnie śledzić poczynania polskich winiarzy, bo jeśli chodzi o jakość czerwonych win, spodziewałam się wykręcającej twarz kwasowości. Tymczasem spotkało mnie spore i bardzo miłe zaskoczenie.

Duma lubuskich winiarzy z moim ulubionym regentem po prawej

Duma lubuskich winiarzy z moim ulubionym regentem po prawej

Zaglądnęłam też między innymi na stoisko gruzińskie, gdzie absolutne urzekło mnie saperavi z 2011 roku wyprodukowane przez winnicę Schuchmann. Napis na etykiecie głosił: „wytrawne” i faktycznie – pomimo nieco zmylającej owocowej słodyczy, na finiszu dało się wyraźnie wyczuć  charakterne taniny. O aromacie nie powiem nic, bo był dla mnie zniewalającą zagadką, którą chciałabym rozwiązać, jak tylko ta butelka jeszcze raz znajdzie się w moich rękach. Świetnie, że to wino jest dostępne w Polsce!

Gruziński hicior

Gruziński hicior

Większość win, które najbardziej mi smakowały kosztowały co najmniej 60 zł, może z wyjątkiem gruzińskiego saperavi. Tak więc mimo, że pragnęlibyśmy często i długo delektować się wszystkimi tymi wybornymi trunkami, dla większości winopijców pozostaną one winami odświętnymi. Niemniej gorąco zachęcam do takiej inwestycji, na przykład w butelkę białego czy czerwonego wina made in Poland. A najlepiej w obydwie. Na najbliższe święta zdecydowanie warto je postawić na stół zamiast bezrefleksyjnego kupowania „na pamięć” sprawdzonych, uniwersalnych win z supermarketu.

Podsumowując – spędziłam krótkie, ale bardzo treściwe trzy godziny. Dziękuję i gratuluję organizatorom. Mam nadzieję, że uda mi się wrócić na ENOEXPO za rok. I trzymam kciuki za polskich winiarzy!

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Potrzebuję nowego aparatu fotograficznego ~ ENOEXPO 2013

    • Również bardzo chętnie Państwa poznam :) Wypatruję ciekawych degustacji w jakiejś rozsądnej lokalizacji (z Polski północno-wschodniej wszędzie daleko…) i na pewno będę uprzedzać, że się wybieram. Pozdrawiam!

  1. Cieszę się, że wśród blogerów pojawiają się nowe twarze i spotkania podczas targów są rzadką (więc cenną) okazją aby spotkać na żywo innych piszących. Żałuję bardzo, że było tak mało czasu podczas degustacji na rozmowy wśród blogerów. Degustacja pędziła jak przedwojenny ekspres (tematu dzisiejszych taktownie lepiej nie wspominać). Niestety działo się tak z powodu opóźnienia rozpoczęcia wydarzeń organizowanych przez Czas Wina. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie trochę lepiej.

    Rzeczywiście aparaty często średnio sobie radziły na Enoexpo, szkoda że zebrane etykiety wyszły poruszone, bo mnie również nie udało się zrobić dobrego zdjęcia. W każdym razie moje wyszło jeszcze gorzej. Następnego dnia robiłem już zdjęcia lustrzanką i było o wiele lepiej, ale to mało wygodny sprzęt gdy degustujemy, piszemy i próbujemy rozmawiać jednocześnie w ograniczonym czasie i przestrzeni. :-)

    Tymczasem wielu dobrych win na drodze i równie wielu interesujących wpisów!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł P.
    PS. Pomysły na „kontent” są u wszystkich, z którymi dane mi było rozmawiać. Bylibyśmy jednak wszyscy bardziej ukontentowani, gdyby było nieco więcej czasu na pisanie.

    • Dziękuję za życzenia, Panie Pawle, i z wzajemnością, wielu kontentujących „kontentów” ;)
      No tak, choćby jakiś kompaktowy, ale mocarny aparat w zupełności by wystarczył. Wtedy można by było ogarnąć degustację, robienie zdjęć, słuchanie, zagryzanie, mówienie i płukanie kieliszków.
      Pozdrawiam,
      Iza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s