W krainie bobuli ~ Dzień IV – Brno nie tylko winem stoi

W trzecim odcinku mojego czeskiego miniserialu – o całodniowym spacerze po Brnie. Zaczynając od tematu porannej kawy, muszę powiedzieć coś bardzo ważnego. Otóż, piłam najlepszą kawę w życiu.

DSC_0050

Double Shot – kawa z Panamy, palona w Czechach

Jej autorem jest Czech – koneser, który sprowadza owoce kawy od wybranych plantatorów z całego świata i pali je już we własnym kraju. Akurat ta, którą piłam – jak zresztą wskazuje etykieta – miała delikatnie czekoladowy posmak, ale jednocześnie była intensywna i głęboka. Jedynym dystrybutorem tej kawy w Polsce jest ten wrocławski sklep. Ceny nie są najniższe, ale mówię Wam – czasem naprawdę warto, żeby miłośnik kawy zrobił sobie taki prezent. I jeszcze jedna ciekawa i dosyć zaskakująca rzecz. Okazuje się, że długą mieszczańską tradycją Berneńczyków jest właśnie mistrzowskie parzenie i picie kawy. Taki kawowy przyczółek w zdominowanych winem Morawach.

To miasto, pełne dobrze utrzymanych, urokliwych zabytków jest jednocześnie pełne architektonicznych kontrastów. Ujawniają się w sąsiadujących ze sobą XIX-wiecznych kamienicach, komunistycznych klocach i nowoczesnych biurowcach. Dla Polaka to nic nowego – być może w znanych mi przestrzeniach miejskich sama tego nie zauważam – ale wydaje mi się, że nie dołożono jeszcze w Brnie wystarczających starań, żeby ułagodzić surowy i nieprzyjazny wizerunek budowli pochodzących ze poprzedniego ustroju. Przykładem może być dworzec centralny, który naprawdę straszy z daleka. Amatorzy na wpół zrujnowanych, mniej lub bardziej opuszczonych budynków będą zachwyceni. Warto dodać, że na ścianach nie brakuje ciekawej sztuki ulicznej.

DSC_0113

Już po paru krokach od wyjścia z mieszkania naszych znajomych natknęliśmy się na otwarty sklepik z piwami i po krótkim rekonesansie stwierdziliśmy, że zaopatrzymy się w nim wieczorem, wracając do domu. Odwiedzając przybytek ponownie wynieśliśmy ponad dwadzieścia różnych butelek – szklanych i plastikowych – i nadal nie wiem, jak P. udźwignął je wszystkie na swoich barkach. Jeszcze żadnej nie otworzyłam. Wiem, że w pubie w Brnie piłam którąś wersję marki Kocour, którą kupiłam – bardzo ciekawe, cytrusowe – jak zapowiedziała sprzedawczyni naszego piwnego sklepiku, i marihuanowe – jak stwierdziła A.

Co do wina, nie zaszaleliśmy za bardzo w tamten poniedziałek. Wyszliśmy z mieszkania koło południa i przekonaliśmy się, że o tej porze ogromna większość sklepów winiarskich jest jeszcze zamknięta – z reguły miały otwierać się dopiero o drugiej, czwartej, a nawet szóstej po południu. Dopiero co otwarte znaleźliśmy ze dwa, ale zdecydowałam się na zakup tylko jednej butelki sylvánskégo zelenégo firmy Vitis Moravia. Chciałam zaoszczędzić funduszy na zakup kilku ze stu najlepszych czeskich win, które czekały na mnie następnego dnia w Valticy.

Muszę przyznać, że sporo czasu spędziliśmy w różnych sklepach papierniczo-dziecięcych. Nie mogliśmy się powstrzymać przed buszowaniem wśród Krecikowych gadżetów, których wszędzie było zatrzęsienie. Nie sposób o lepszą pamiątkę z Czech. Ja ograniczyłam się do jednego breloczka, ale rozrzewniony P. przywiózł chyba całą reklamówkę naklejek, magnesów, breloczków i nie wiem, czego jeszcze.

Wieczór spędziliśmy w pięknej części Brna, niedaleko Muzeum Narodowego, w nie zadymionym tym razem pubie, a wracając do domu zahaczyliśmy o – wtedy już otwarty – winiarski sklep firmy Vinařství Perla vín. Spróbowaliśmy tam paru win z nalewaka, które przelewano do plastikowej butelki i w takiej formie je kupiłam po promocyjnej cenie. Nie pamiętam już, jaka to była odmiana, ale nie zdziwiłam się, kiedy następnego dnia od otwarcia wino było już wyraźnie utlenione. Dlatego kupowanie na takiej zasadzie sprawdza się tylko w sytuacji, kiedy wiemy, że wypijemy całą butelkę jeszcze tego samego wieczora, kiedy wino jest jeszcze w dobrym stanie.

Niebawem ostania już relacja z wycieczki na Morawy, głównie poświęcona wizycie w Narodowym Salonie Win Republiki Czeskiej w Valticy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s