Cena nie zawsze ma znaczenie ~ Jesienny Kocham Wino Fest

Jak mantrę powtarzał ze sceny to hasło konferansjer podczas drugiej edycji Kocham Wino Festu, który odbył się w zeszłą sobotę. I miał rację – próbując po kolei europejskich win, najpierw białych, potem czerwonych, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że przeżywam wielkie winne déjà vu. Wydawało mi się, że wszystkie smaki są mi znane. Tak więc pomimo ogólnodostępnej wody i zagrychy, za które chwała organizatorom, zmęczyłam się, bo nie znalazłam nic wyjątkowego ani wśród białych, ani czerwonych win. A starałam się z całych sił spróbować wszystkiego, zaczynając od Europy, a chcąc skończyć na Nowym Świecie. Stanęło na czterdziestym szóstym łyczku, bo trzeba było biec na autokar do domu i win spoza Europy spróbowałam tylko parę.

Powodem mojego znużenia może być morawska fala, która nadal mnie niesie, a która nieco podniosła moje wymagania co do białych win. Jak na taką jakość czeskie wina mają w Polsce naprawdę dobre ceny. Porównując je do tych prezentowanych na festiwalu stwierdzam, że warto jednak poszperać w mniejszych lub większych sklepach w poszukiwaniu czegoś z Moraw. Zdecydowałam się oczywiście na wino musujące Mucha Exclusive Sekt Chardonnay Brut za okazyjne 27 zł ze względu na bardzo zadowalający trójkącik: ceny, jakości i fajnej etykiety. Wino oczywiście z Czech – wybór był bardzo subiektywny.

O czerwonych nie mogę powiedzieć zbyt wiele, bo jakoś wszystkie mi się zlewały. Być może po Morawach mój mózg nie przestawił się jeszcze na pełną percepcję czerwonych win. Mogę tylko powiedzieć, że w pamięci zapisała mi się intensywna, a jednocześnie aksamitna Gaja Ca’Marcanda Promis Toscana I. G. T., ale nawet cena festiwalowa – 127 zł – nie pozwoliła mi wziąć jej ze sobą. Z win o przystępniejszych cenach zapamiętałam też Chiant Castellani D. O. C. G. Chianti za 31 zł, ale założę się, że znajdę gdzie indziej coś równie smacznego i o dyszkę tańszego. To samo zresztą tyczy się białych win.

Zabrakło mi czasu i sił na spróbowanie całej reszty, czyli reprezentantów Nowego Świata.  Pamiętam, że na wiosennej edycji Kocham Wino Festu miałam duży dylemat, które czerwone wino z Chile czy Argentyny wybrać, bo te z przedziału 30-50 zł miały naprawdę dużo do zaoferowania. Czekam na kolejny Fest, trzymam kciuki za organizatorów i następnym razem zastosuję strategię „pół na pół” – trochę Nowego Świata, trochę Europy i zobaczymy, jaki będzie wynik tych zmagań.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s