Odgrzewany kotlet, sztuczny kompot ~ Montebuena Rioja D. O. C. 2012 z Biedronki

O ile odgrzewany kotlet jest czasem nawet smaczniejszy, niż świeżo usmażony, to w przypadku wina to określenie staje się w stu procentach pejoratywne. W odróżnieniu od „bordeaux”, o którym pisałam w poprzednim poście, tutaj nie jestem pewna, czy próbowałam rioję z 2011 roku, czy może starszą, w każdym razie z tego, co pamiętam – do spaghetti nie była zła. Biedronka znów chciała zapodać cenowy hicior, jednak tym razem okazał się on kompotem, bo tak rocznik 2012 Montebueny trzeba nazwać.

Montebuena Rioja D. O. C. 2012

Montebuena Rioja D. O. C. 2012

Nie rozwodząc się długo nad niewątpliwą urodą koloru tego wina (mój ulubiony ciemny rubin z fioletowymi refleksami) trzeba przyznać, że zapach też był całkiem przyjemny. Delikatna marmolada truskawkowo-czereśniowa to coś, co lubią zapewne nie tylko kobiety. I tyle dobrego. Na języku był już tylko alkohol i jakieś takie nieprawdziwe, sztuczne truskawki i może inne czerwone owoce. Do tego zbyt duża słodycz i za mało tanin.

Być może wino znajdzie, albo już znalazło grono swoich zwolenników (czy może raczej zwolenniczek) ze względu na delikatność i ulatujący z czasem alkohol, ale wino za 17,99 bez cienia charakteru to w moim przekonaniu nie jest coś, co powinno absorbować nasz czas, pieniądze i wątrobę.

Oczy: ciemnorubinowe, fioletowe refkelsy

Nos: delikatny zapach, truskawki, czereśnie

Usta: alkohol, truskawki i inne czerwone owoce, sztuczny smak, słodycz, słabe taniny

Ogólna ocena: 2/5

Reklamy

8 uwag do wpisu “Odgrzewany kotlet, sztuczny kompot ~ Montebuena Rioja D. O. C. 2012 z Biedronki

  1. uwielbiam te wszystkie wydumane opinie znawców, których kubki smakowe są tak wyrafinowane, że wychwytują najdelikatniejsze smaki i inne niuanse. Piłem to wino i choć nie było może najlepsze z tych, które miałem okazję spróbować, to z pewnością nie było aż tak złe jak pisze autor. Ot po prostu pewnie nie dostał dwóch skrzynek w gratisie od producenta, bo w takim przypadku piał by z zachwytu nad aromatem i głębią. Przeciętny Pijaczu Wina – nie wierz tzw znawcom. Bierz i pij i sam oceniaj!

    • Czy naprawdę uważa Pan, że moja ocena jest wydumana? Jeśli chodzi o mnie – jestem początkującą amatorką, w każdym razie do znawczyni jeszcze mi daleko. Nie dostaję (póki co) skrzynek do degustacji, do tego też droga jeszcze daleka. Ale na pewno nie jest to dla mnie powód do bezpodstawnych narzekań na jakość wina, którego nie dostałam za darmo. Akurat w przypadku tej butelki, nie trafiła w mój gust, wino było zupełnie nijakie, o czym nie omieszkałam się napisać – bo dlaczego nie? Nie znaczy to oczywiście, że nie będzie smakowało innym – Pana opinia jest tego żywym przykładem.
      Dziękuję za komentarz – ten blog powstał z myślą o wymianie doświadczeń z Czytelnikami na temat win. A więc – tak, jak Pan pisze – biorę, piję i oceniam, do czego, tak jak Pan, wszystkich gorąco zachęcam!

  2. Nie wiem ostatecznie czy piliśmy to samo wino, bo na zdjęciu jest rocznik 2011. Aktualnie w owadzie jest 2012 i to piłem wczoraj u znajomego. Nawet się ucieszyłem, bo piłem wcześniejsze roczniki i pamiętałem jako dobre wino do pizzy czy na imprezę. To czym okazał się być rocznik 2012 aż trudno było przełknąć. Nie dało się wyczuć jak dla mnie żadnych aromatów, wino ostre, alkoholowe, bez wyrazu czy charakterystyki właściwej dla Rioja. Jak dla mnie wpadka – nawet jeśli tylko zdarzają się takie butelki. Porównanie bardziej do Sophi za 8 zł niż czegokolwiek z wypisanym na etykiecie Rioja. Jeśli taka jest każda butelka (czego sprawdzać nie będę) to bardzo nie polecam.

    • Nie wiem jakich 1000 win Pan wypiłeś, chociaż można się domyslać, że część z nich była klasy Sophi za 8 zł ale uprzejmie proszę niw wprowadzać ludzi w błąd. Wino jest wyśmienite. Jest z pewnością godne polecenia w klasie do 20zł. Dalej przytaczam opinię z innego bloga:
      „Montebuena Rioja DOC Tinto, rocznik 2012, w cenie 17,99 PLN za butelkę (0,75), ocena 4* – znakomite 98 PPFPP. Polecamy miłośnikom tempranillo.

      Ta butelka owinęła mnie ciepłem, jak Miren trzydzieści lat temu ciałem swoim i zapachem otaczając i ciało i myśli. Aromat nie narzuca się, alkoholu w nim brak, owoce, lecz daleko, potem usta zrównoważone z odrobiną kwasowości i garbnikami w sam raz, jak w tempranillo, właśnie jak w tempranillo, dalej gorzka czekolada (no cóż by innego) i tytoń i posmak obojętnie otwierający okna do dalszych smaków. Ta butelka kobietą była z Basków, o strukturze solidnej i gorącej, z ciałem mocnym i z jasno wytyczonym zamiarem rozgrzania dla życia. Sprzeczności w niej wyważone nie giną, ale służą, długo to wino pić trzeba i powoli. Polecam.

      • Zanim Pan od mężczyzn mnie wyzywać zaczniesz, sprawdź Pan w zakładce, czy przypadkiem kobietą nie jestem ;)
        To mi się w rozmowach o winie najbardziej podoba – różnice odbiorów. Natomiast znów być może potwierdza się fakt, że jedna biedronkowa butelka nie równa drugiej, niby o tej samej etykiecie i z tego samego rocznika.

  3. Szanowna Pani …. chyba Izo!
    Mój komentarz, jak się można domyślić z treści odnosił się do wypowiedzi, jak mniemam Pana, który zatytułował się thousandbottles, stąd mój lekki sarkazm, nie zaś do Pani!
    No ale cóż „uderz w stół….”. Degustowała Pani chociaż rzeczywiście to wino?
    Pozdrawiam

    • Ach, już wszystko rozumiem, proszę mi wybaczyć. OK, nożyce się odzywają – oczywiście, że degustowałam to wino :) Jak każde inne, o którym jest mowa na tym blogu. W innym wypadku byłabym podłą oszustką.
      Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s