Nigdy nie mów „nigdy” ~ Domowe Wino z Czerwonych Winogron Nieznanej Odmiany Autorstwa Znanego Mi Człowieka Krynki 2012

Nie jestem amatorką domowych trunków, szczególnie tych mocniejszych. Natomiast moje doświadczenie z winami owocowymi jest niegodne przytoczenia, a jedyne wino z winogron, jakie dotychczas piłam tak bardzo wykręcało twarz, że zamknęłam się na jakiekolwiek tego typu napoje. Ilekroć więc podsuwano mi butelkę domowego wina kategorycznie odmawiałam jego degustacji, nie chcąc psuć sobie posiłku. Aż do ostatniego piątku.

DSC_0007 kopia

Słodkie, czerwone wino z Krynek

W zeszłym roku P. zrobił z nieznanej mu, rosnącej w Krynkach odmianie czerwonych winogron wino, któremu – biję się w pierś – nie dawałam zbyt wielkich szans. Zakorkował, zapieczętował dla pewności woskiem i umieścił w starej, wykopanej w ziemi piwnicy w towarzystwie win z białej i czarnej porzeczki, którym – tu nie wiem, ale już raczej nie biję się w pierś – również nie wróżyłam świetlanej przyszłości. I wreszcie w zeszły piątek przyszło nam do głowy, żeby sprawdzić, jak ma się te zrobione z winogron. Po roku przecież można już co nieco o nim powiedzieć. Wyciągnęliśmy jedną, zakurzoną i otuloną pajęczyną i – ku mojemu zdziwieniu – nadal szczelnie zabezpieczoną butelkę. Złamaliśmy pieczęć, wyciągnęliśmy nadal dobrze wyglądający korek. Kieliszków do wina w domu babci się nie używało, a więc pozostały zwykłe szklanki. Klimatycznie!

I poczułam czysty aromat czerwonych, suszonych owoców – jakichś malin i wiśni, ale przede wszystkim soczystych, dojrzałych winogron. Do tego bardzo słaby alkohol. I nawet w szklance wino wyglądało całkiem ładnie, bo było ciemne i oczywiście nieprzejrzyste, lecz błyszczące na powierzchni i fioletowe na krawędziach. Natomiast moje zdziwienie sięgnęło absolutnego zenitu, kiedy zrobiłam łyka. Czysta słodycz (wino, wedle przepisu, oczywiście było dosładzane), znów dojrzałe winogrona i znów delikatne czerwone owoce. Bardzo subtelne taniny i kwasowość, praktycznie brak garbników.

Młode wino na pewno było jeszcze słabe, bo piło się je dosłownie jak sok. Nie wiem, z jakiego przepisu skorzystał P., odmiany też się chyba nigdy nie dowiemy, ale mam nadzieję, że będzie mi dane spróbować kolejną butelkę z 2012 roku za dwa – trzy lata, kiedy już nabierze mocy i charakteru.

Oczy: ciemne, nieprzejrzyste bordo z fioletowymi brzegami

Nos: dojrzałe czerwone winogrona, suszone czerwone owoce

Usta: słodkie; czerwone winogrona, maliny, wiśnie, słaby alkohol, delikatne taniny i kwasowość, brak garbników

Ogólna ocena (jak na młode, słodkie domowe wino): 3/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s