Wszystko zaczęło się pod ziemią

O początkach mojej pasji słów parę. W zeszłym roku wyjechałam na Węgry w ramach wymiany studenckiej i spędziłam tam pięć miesięcy. Na początku marca zrobiliśmy sobie ze znajomymi kilkudniowy trip na wschód kraju. Zjechaliśmy węgierski step, Eger, Góry Bukowe, odwiedziliśmy też Tokaj. I to właśnie w tym miasteczku zaskoczył mi w środku jakiś mały trybik, dzięki któremu zaczęłam intensywnie interesować się enologią.

W Tokaju, w winnicy Hétszölö wykupiliśmy degustację (ok. 50zł z osobę) sześciu białych win z czterech szczepów, od najbardziej wytrawnego Furminta, który jeszcze wtedy najmniej przypadł mi do gustu ze względu na rześkość i kwasowość, do najsłodszego Aszú, który przyprawił mnie o zawrót głowy. Jeden łyk tego miodowo-lipowo-rodzynkowego wina wystarczył, żebym wyobraziła sobie jakiegoś króla w wytwornych szatach, złocie i futrach z gronostajów. Albo norek. W każdym razie, nie ma co się dziwić tym moim bujnym doznaniom, bo okoliczności były iście królewskie, albowiem degustacje odbywają się w Hétszölo w 500-letniej piwnicy, w której na naradach wybierani byli królowie węgierscy. Czuło się ciężar historii, tradycji i procentów, szczególnie po sześciu zbyt prędko wypitych lampkach, jak to często na degustacjach bywa.

417617_213248968782869_100002933011911_389948_952960785_n

Tokaje z winnicy Hétszölö

Zdecydowałąm się wtedy kupić słodkie półlitrowe Tokaji Szamorodni z 2005 roku w prezencie dla rodziny. Wtedy, w marcu zeszłego roku wydawało mi się najbardziej wyważone w smaku, ale kiedy jeszcze raz spróbowałam go w Polsce, uświadomiłam sobie, że przez te parę miesięcy mój gust całkowicie się zmienił. Dziś już nie jestem w stanie pić ani słodkich, ani półsłodkich win, w ogóle też nie sięgam po półwytrawne. No, chyba że ktoś użyje brdzo skutecznej perswazji, abym to zrobiła. Gdybym dziś odwiedziła tę tokajską winnicę, zdecydowanie wzięłabym tego rześkiego Furminta, bo, być może z powodu aktualnej pory roku, wydaje mi się, że białe wino ma: a) pasować do ryb i potraw ze śmietaną oraz b) orzeźwiać w upalne lato i służyć nam jako, powiedzmy lemonade with benefits.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Wszystko zaczęło się pod ziemią

  1. Pingback: Bikavérek ~ Juhász Egri Bikavér 2011 | Raport z win

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s